Kiedy Górnik Zabrze spadał do I ligi, działacze Ruchu Chorzów mówili, że polska piłka straci na potyczkach obu zespołów. W pamięci były mecze rozgrywane na Stadionie Śląskim, które przyciągały po 40.000 widzów. Minęło półtorej roku, a Wielkie Derby Śląska znów wracają do łask. Tym razem jednak nie towarzyszy temu szczególne zainteresowanie.
Refleksja nad tym, dlaczego derby śląska nie są już takie wielkie, przyszła po tym, jak stacja Canal + nie umieściła w swoich planach transmisji z tego spotkania. - Jak to? - pukali się w czoło działacze w Chorzowie i Zabrzu, a głos w sprawie zabrała także prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik. Protesty i odwołania wysyłane do Warszawy nie przyniosły skutku. Stacja postawiła na swoim, dając jednocześnie znak, że na śląskim podwórku dzieje się coś nie dobrego.
Telewizji Canal + w swych relacjach zależy przede wszystkim na jakości widowiska. Ściślej ujmując - na tym, co potencjalny widz może zobaczyć na ekranie swojego telewizora. Tymczasem w Chorzowie, jak i Zabrzu stadiony nadają się już tylko do rozbiórki. Kibice w obu miastach od lat niecierpliwie czekają na nowe, kilkudziesięciotysięczne obiekty, ale droga do wybudowania nowoczesnych aren piłkarskich okazuje się być bardzo długa i jakże skomplikowana.
Efekt jest taki, że niedzielne derby zobaczy przy Roosevelta 13.000 widzów. A to i tak o cztery tysiące więcej, niż podczas poprzedniego meczu Górnika z Polonią Warszawa. Na zwiększenie ilości miejsc na stadionie zgodziła się w ostatnich dniach prezydent Zabrza. Sęk w tym, że na stadionie nie przybyło krzesełek, lecz... wydzielono miejsca stojące.
Pocieszające w tym wszystkim jest to, że w meczach derbowych zawsze można spodziewać się wielu emocji. Nawet, gdy zespoły są w przysłowiowym dołku, to przeciwko rywalowi zza miedzy potrafią zmobilizować się jak na żaden inny mecz. - Każdy z nas będzie chciał dać z siebie nie sto, a dwieście procent zaangażowania i walki - potwierdza Rafał Grodzicki, obrońca "Niebieskich". - Nie trzeba nas dodatkowo motywować. Zawodnicy dobrze wiedzą, co to są derby. W szatni czuć już ich atmosferę - wtóruje mu Adam Banaś z Górnika.
Ostrożnie do spotkania podchodzą natomiast trenerzy obu drużyn. - Górnik prezentuje bardzo wysoką formę, zdajemy sobie sprawę ze skali trudności. Nie chciałbym w detalach mówić o silnych punktach rywala, ale znamy je - mówi szkoleniowiec Ruchu, Waldemar Fornalik. - Ruch to bardzo ciekawy zespół. Waldek Fornalik od dłuższego czasu buduje zespół, który ma swojego ducha, potrafi się podnieść w trudnych sytuacjach. Szanujemy rywala, mamy pełne uznanie dla jego klasy, ale punkty chcemy zdobyć. Specjalne przygotowania trwają od zakończenia środowego meczu pucharowego w Płocku - zdradza opiekun zabrzańskiej drużyny.
W Zabrzu tradycyjnie zabraknie fanów "Niebieskich". Na obiekt Górnika od dłuższego czasu w ogóle nie są przyjmowani kibice gości, ale dla fanów Ruchu i tak nie ma to znaczenia. Fani z Cichej, po śmierci śp. Remigiusza Thiem i śp. Rajmunda Dryndy, postanowili, że nie pojawią się na stadionie Górnika. - Szkoda, że w Zabrzu zabraknie kibiców z Chorzowa. Na pewno widowisko byłoby pełniejsze, gdyby pojawili się na nim kibice obu drużyn, ale musimy sobie radzić z taką sytuacją - twierdzi trener chorzowian. - Nie będzie to widowisko z tak wspaniałą otoczką, jak wtedy gdy odbywa się ono na Stadionie Śląskim - dodaje Rafał Grodzicki.
W zespole Ruchu nie zagrają z powodów zdrowotnych Ariel Jakubowski, Paweł Lisowski oraz nowopozyskany Łukasz Derbich. Z kolei trener Nawałka nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Michała Pazdana i Michała Jonczyka.
Spotkanie Górnika Zabrze z Ruchem Chorzów rozpocznie się w niedzielę o godz. 17:15. Sędzią meczu będzie Daniel Stefański z Bydgoszczy. Serdecznie zapraszamy na naszą
relację LIVE z tego meczu.
Przewidywane składy:
Górnik: Nowak - Bemben, Banaś, Jop, Magiera - Bonin, Przybylski, Kwiek, Gierczak, Świątek - Zahorski.
Ruch: Pilarz – Nykiel, Grodzicki, Sadlok, Bronowicki – Grzyb, Straka, Malinowski, Janoszka – Olszar, Piech.
źródło: Niebiescy.pl