W poprzednim sezonie piłkarze Ruchu zdołali odpędzić od siebie zły urok stadionu Odry Wodzisław, na którym punkty zdobywali od święta. Jednocześnie wpędzili się jednak w kolejny kompleks, tym razem związany z Bełchatowem.
Przy Cichej od początku okna transferowego mówi się o sprowadzeniu kreatywnego, ofensywnego pomocnika. Potrzeba ta wydała się paląca zwłaszcza po występach w kwalifikacjach Ligi Europy i inauguracyjnym spotkaniu ekstraklasy z Lechią Gdańsk. Jednak po dobrym meczu z Wisłą Kraków, w którym "Niebiescy" pokazali pazur zarówno w drugiej linii, jak i pod bramką rywala, zapał nieco ostygł. - Ten mecz pokazał, że gramy bardzo dobrze ofensywnie - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu ds. sportowych, dodając jednocześnie, że poszukiwania reżysera gry wcale nie ustają: - Nie ukrywamy, że poszukujemy takiego zawodnika i zobaczymy czy uda się go pozyskać jeszcze w tym oknie transferowym, czy też zimą.
Czego należy oczekiwać od "Niebieskich" przed starciem z bełchatowianami? - Wydaje mi się, że na pewno nie rzucimy się na rywala od pierwszych minut. Musimy być uważni. GKS ostatnio przeżył duże zmiany kadrowe, ale nadal jest bardzo groźny i mocny zwłaszcza jeśli chodzi o walory ofensywne - komplementuje najbliższego przeciwnika Nykiel.
Piłkarz zaznacza, że fatum GKS ciąży nad chorzowianami, ale... - Jest po to, żeby je przełamać! - zapewnia. Na 6 ostatnich meczów z GKS Ruch zdołał ugrać tylko 4 "oczka", a na terenie rywala zawsze doznawał goryczy porażki! - Nie wiedzie nam się szczególnie na wyjazdach. Będziemy chcieli tę regułę zmienić. Jedziemy po zwycięstwo, chociaż w przypadku remisu też nie będzie można narzekać. Ale bariery trzeba przełamywać, przecież w Wodzisławiu już nam się udało - kończy Nykiel.
źródło: Niebiescy.pl