W bardzo bojowych nastrojach wyruszą dziś o 13.30 do Bełchatowa piłkarze chorzowskiego Ruchu. "Niebiescy" podbudowani znakomitym występem i zwycięstwem nad wicemistrzami Polski jadą po kolejne trzy punkty, bo po prostu... inaczej nie wypada. - Naturalnie, że apetyty po dobrym i wygranym meczu z Wisłą nam się wyostrzyły - zgadza się trener Waldemar Fornalik. - Więc z nadziejami ruszamy do Bełchatowa. Ktoś jednak, kto siedzi choć trochę w piłce zdaje sobie sprawę, że po takim meczu, jak ten z Wisłą, w kolejnym może być zdecydowanie trudniej. Przeciwnik będzie podwójnie zmotywowany, a zarazem podrażniony ostatnią porażką w Białymstoku. Bełchatowianie łatwo nam punktów nie oddadzą - uważa.
Trener GKS-u Maciej Bartoszek obawia się upału, jaki może być w sobotę w godzinie meczu (14:45). Dla "Niebieskich" taka pogoda nie powinna być straszna, bo wyjazdowe spotkanie z Valletta FC rozgrywali oni przy prawie 50 stopniach Celsjusza. Obaj szkoleniowcy przypominają jednak, że wysoka temperatura może być groźna dla piłkarzy. - Na Malcie poczuliśmy jak gra się w ekstremalnych warunkach, teraz może być podobnie. Nie chcę się szerzej wypowiadać na ten temat, bo zaraz zostanę ukarany, ale ktoś kto wymyślił taką porę meczu nie mógł nie wiedzieć, że w sierpniu w Polsce o godzinie piętnastej mogą być upały. Może nie takie jak na Malcie, ale mimo wszystko może być upalnie. Dlatego nie jest to jakieś moje widzimisię, tylko mówię to z troską o zdrowie zawodników. W trakcie meczu Bełchatowa w Białymstoku zasłabł bramkarz Jagiellonii Grzegorz Sandomierski, a wcześniej gdzieś w niższych ligach zasłabł i zmarł młody chłopak. Musimy bardzo poważnie podchodzić do warunków atmosferycznych, bo zdrowie zawodników jest najważniejsze, nie wolno przy ustalaniu kalendarza kierować się innymi względami, innymi kryteriami - zaznacza Waldemar Fornalik.
źródło: Sport / Niebiescy.pl