Krzysztof Nykiel i Gabor Straka w meczu z Wisłą strzelili swoje pierwsze bramki w Ekstraklasie. Teraz bez gola w najwyższej klasie rozgrywkowej pozostaje już tylko jeden zawodnik "Niebieskich", Maciej Sadlok. - Jestem już ostatnim podstawowym piłkarzem Ruchu, który czeka na swoje trafienie. Tak bardzo mnie to nie męczy, bo jednak nie jestem rozliczany z goli. Mam jednak nadzieję, że i ja szybko dołączę do kolegów - mówi reprezentant Polski.
Popularny "Sadloczek" coraz częściej wykonuje rzuty wolne. Być może tą drogą uda mu się zdobyć pierwszego gola? - Podchodzę, próbuję, ale jeszcze się nie wstrzeliłem. Gramy teraz nowymi piłkami, które można uderzyć naprawdę mocno i nieprzewidywalnie dla bramkarza. Ja się z tego cieszę, koledzy, którzy łapią piłki, już nieszczególnie - śmieje się Sadlok.
Stoper "Niebieskich" przedłużył niedawno swój kontrakt z Ruchem do końca czerwca 2012 roku. Pasjonat Dankowice, którego Sadlok jest wychowankiem, zastrzegł sobie zysk w przypadku jego ewentualnej sprzedaży. Przed podpisaniem nowej umowy wynosił on około 5% - A teraz chyba 10... - zdradza Maciek.
- Dla takich klubów jak Pasjonat to świetne rozwiązanie. Grunwald Ruda Śląska zarobił dzięki transferowi Artura Sobiecha do Polonii Warszawa około 1 mln zł. Dla takich klubów oznacza to spokojną przyszłość, szansę na wychowanie kolejnych młodych piłkarzy. To kroplówka, która nadaje sens pracy działaczom i trenerom na poboczach wielkiej piłki - uważa Sadlok.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice / Niebiescy.pl