Bardzo krótko może trwać runda jesienna dla Ariela Jakubowskiego. Dokładnie w 22 minucie spotkania z Lechią w Gdańsku chorzowski obrońca, przyjmując piłkę, źle stanął i kolano nie wytrzymało nienaturalnego obciążenia. Wstępna diagnoza była fatalna - mówiła o uszkodzeniu łąkotki i zerwaniu więzadeł krzyżowych. Dziś Jakubowski przejdzie dokładne badanie rezonansem magnetycznym i jeśli potwierdzi się najgorsze, zawodnika czeka dłuższa przerwa w treningach. - Niestety, kolano nadal mnie boli, mam problemy z chodzeniem, ale i... nadzieję, że tylko z powodu, iż skręciłem je stosunkowo niedawno - mówi "Ari".
Jakubowski nie wrócił na Śląsk z całą drużyną, tylko spędził trochę czasu z rodziną. - Zostałem w domu, w Gdańsku, pod opieką żony. Dopiero w poniedziałek wracaliśmy do Chorzowa, bo na wtorek na 7:00 zaplanowani mi w Gliwicach rezonans magnetyczny. Bez względu na to, co mi się stało w stawie kolanowym, najważniejsza jest w tej chwili dla mnie prawidłowa diagnoza. To co najmniej połowa leczenia - podkreśla.
» Weź udział w VIII edycji Typera Niebiescy.pl!
źródło: Sport / Niebiescy.pl