W Ruchu Chorzów pożegnano się już z Arturem Sobiechem, ale nikt nie ukrywa rozczarowania, że rozstanie nastąpiło przy wypowiedziach piłkarza, iż klub z ul. Cichej go oszukał - pisze "Sport".
Chodzi o wypowiedzi młodego napastnika, który zarzuca działaczom "Niebieskich", że ci oszukali go, informując, że w piątek jadą do telewizji, a nie na rozmowy z właścicielem Polonii Warszawa, Januszem Wojciechowskim. - Założyliśmy Arturowi worek na głowę i go uprowadziliśmy, tak to wyglądało? - irytuje się przewodniczący rady nadzorczej Ruchu, Dariusz Smagorowicz. - Piłkarz wiedział, że udajemy się do stolicy, a "Czarne Koszule" przedstawiły najlepszą ofertę - dodał.
Sobiech zasugerował też, że działacze Ruchu przedstawili mu ofertę nowego kontraktu, ale "nie mógł się zgodzić na jedne z najniższych zarobków w lidze". - Jesteśmy zdziwieni jego zarzutami, bo w umowie miał zapis, że jego apanaże będą szły progresywnie w górę, a teraz zaproponowaliśmy już wysoki kontrakt. Niestety wokół Artura pojawiło się wielu doradców, a żaden z nich nie powiedział mu, że na pożegnanie mówi się chociaż "dziękuję" - stwierdził dyrektor sportowy Ruchu, Mirosław Mosór.
» Weź udział w VIII edycji Typera Niebiescy.pl!
Zaskoczenia postawą snajpera nie ukrywa trener Waldemar Fornalik. - Nie można wypowiadać się tak o klubie, który go wypromował i któremu wiele zawdzięcza. Artur zabłądził i jestem strasznie rozczarowany jego postawą - wyjaśnił.
źródło: Sport / Onet.pl