Przepraszam od razu, że nie odzywałem się przez ostatni czas, ale najpierw wakacje, a obecnie nawał pracy nie pozwolił mi usiąść do komputera. Czekałem także na rozwój sytuacji w rozgrywkach Ligi Europejskiej i transferu Artura Sobiecha.
Co do pierwszego tematu... Chyba nikt z nas nie miał złudzeń, że Austria Wiedeń to przeciwnik z innej bajki i wygrana z nimi to byłaby ogromna sensacja. Jednak jak zawsze w tego typu sytuacjach wierzymy w cuda. Uwierzyliśmy w nie już w 3 minucie meczu! Niestety, drużyna fioletowych nie dość, że szybko wyrównała, to jeszcze przetrwała ataki Niebieskich i na dodatek strzeliła nam gola "do szatni". W tym momencie przypomniał mi się wiosenny mecz z Wisłą przegrany również 1:3. Wówczas po golu Niedzielana szybko krakowiacy wyrównali, a później dołożyli dwa gole i było po herbacie.
Tym razem jednak, chciałbym pochwalić wszystkich naszych zawodników za wolę walki i to, że kilkakrotnie mocniej zabiły nam serca po okazjach m.in. Sebastiana Olszara. Oczywiście wszystko jest w futbolu możliwe, ale raczej nie uda się Ruchowi wygrać w Wiedniu 4:2 lub 3:0 i awansować do IV rundy europejskich rozgrywek. Tym niemniej trzeba pogratulować przejścia niełatwych przecież rywali w dwóch poprzednich rundach, bo przy tym, co zrobiła wczoraj wyżej wymieniona Wisła, nasi ulubieńcy są arcymistrzami świata! Na szczęście to nie nasz cyrk i nie nasze małpy, ale po raz kolejny okazało się, że w piłkę nie grają pieniądze tylko umiejętności! Nawiasem mówiąc "piłkarzyki" z Reymonta powinni dostać kilkuletni zakaz występowania w rozgrywkach europejskich. Za co? Za wstyd, który przynoszą całej Polsce!
Słowa pochwały należą się również naszym fanom, którzy w przeciwieństwie do tych z Krakowa dopingowali swoją drużynę do końca meczu! To jest klasa, Panowie! Żal było słuchać w TV, jak w Krakowie z trybun obrażano Tomasza Frankowskiego. W końcu niedawno był idolem tych samych ludzi! Mam nadzieję, że Artur Sobiech nie będzie tak samo "witany" w Chorzowie, kiedy przyjedzie w barwach "Czarnych Koszul". Zresztą uważam, że Artur zrobił na Cichej swoje! Strzelił sporo goli, wybił się, dał zarobić klubowi niemałe pieniądze, i co najważniejsze nie odchodzi w niesławie! Poza tym, nie ma się co obrażać, przecież jak powiedział kiedyś Michał Probierz: "piłkarz idzie tam, gdzie mu więcej zapłacą". Od siebie bym dodał, że nie tylko piłkarz... Powodzenia Abdul!!! Skoro już przytoczyłem Michała, to również chciałbym pochwalić jego drużynę za walkę, ambicję i to, że wstydu polskiej piłce nie przyniosła!
Oczywiście Liga Europejska kusi, ale jak stwierdził Waldek Fornalik najważniejsza dla Ruchu jest Ekstraklasa! Przecież nie jesteśmy Realem, ani Barceloną, aby się tłuc w kilku rozgrywkach naraz. Za kilka dni będziemy się pasjonować rozgrywkami na naszym podwórku. Kalendarz dla Niebieskich (jak zwykle od kilku lat) nie jest na początku zbyt łaskawy, ale nie ma co narzekać tylko pokazać, że gra z Kazachami, Maltańczykami i Austriakami czegoś naszych piłkarzy nauczyła i przelać to doświadczenie na krajowe boiska i stadiony. Przecież już za chwilę zostaną oddane do użytku nowe, piękne obiekty, na których pewnie aż przyjemnie będzie grać.
Niestety tylko na Śląsku czas zatrzymał się w miejscu! Obiekty w Chorzowie, Bytomiu, Zabrzu i te pierwszoligowe w Katowicach, Gliwicach, Wodzisławiu, Radzionkowie i Bielsku to raczej albo kpiny, albo pamiątki po poprzednim systemie. Te czasy już minęły, wymagania kibiców i nie tylko kibiców, rosną i wcale bym się nie zdziwił, gdyby któraś ze Śląskich drużyn po prostu nie otrzymała licencji na grę w lidze. Chyba, że wzorem Malty wszystkie mecze Śląskich ligowców będą się odbywać na Stadionie Śląskim, bo póki co, w ten nowy na Cichej jakoś nie wierzę! Inne zaś nas nie interesują!
Z Niebieskim pozdrowieniem,
Bogdan Kalus