- Forma rośnie - deklaruje przed pierwszym meczem III rundy eliminacyjnej Ligi Europy szkoleniowiec "Niebieskich". Nie kryje też zadowolenia z faktu, że jego zespół po raz pierwszy w tym sezonie nie jest faworytem rozgrywki.
Ruch w rewanżu z Valletta FC nie zachwycił, a od katastrofy uratował go w końcowych fragmentach spotkania, bramkarz Matko Perdijić. Trener Waldemar Fornalik utrzymuje jednak, że te sytuacje nieco zakrzywiły obraz meczu: - Był przecież pod naszą kontrolą, dopiero ostatnie minuty nam się spod niej wymknęły. Nie uważam więc, żebyśmy przynieśli wstyd, można co najwyżej dyskutować o słabszym występie.
Ruch w boju z wiedeńczykami, który rozpocznie się o godz. 18, a nie - jak pierwotnie planowano - pół godziny później, będzie walczył osłabiony. Na pewno nie zagra zawieszony za nadmiar żółtych kartek Gabor Straka. Wciąż do pełni formy nie doszedł po kontuzji Damian Świerblewski, niepewny jest też udział w pojedynku Krzysztofa Nykiela. Obrońca został mocno poturbowany przez graczy z Malty i nadal nie jest w pełni sił. - Ale nic nie jest naderwane, ani nawet naciągnięte. Na 99% będę do dyspozycji trenera - mówi Nykiel.
Zasadnym pytaniem jest też, kto stanie między słupkami bramki "Niebieskich". Wspomniany Perdijić wykorzystał szansę, która otworzyła się przed nim po przymusowej, kartkowej pauzie etatowego "numeru jeden" - Krzysztofa Pilarza. - Decyzja jest już podjęta. Wybór nie jest łatwy. Znam nawet trenerów, którzy w takiej sytuacji rzucają monetą - opowiada Fornalik i zapewnia, że sam takich metod nie uskutecznia.
Kolejną zagadką jest kwestia wypełnienia luki po Strace. Szkoleniowiec Ruchu najprawdopodobniej da szansę Marcinowi Malinowskiemu, ale zapewnia że "Malina" ma konkurencję. Coraz lepiej prezentuje się bowiem Paweł Lisowski, a w odwodzie pozostaje też Maciej Sadlok, któremu środek pola nie jest obcy.
Wszystkich przy Cichej ucieszyła decyzja UEFA, zezwalająca chorzowianom na grę na własnym obiekcie. Przypomnijmy, że wcześniej europejska federacja pozwoliła na grę w Chorzowie jedynie w dwóch pierwszych rundach eliminacyjnych. Rozstrzygano już warianty gry w Łodzi, Kielcach, czy Sosnowcu, ale macedoński delegat UEFA, Nikola Kostov sporządził po spotkaniu z Vallettą nowy raport, dający obiektowi Ruchu zielone światło. - Jasne, że się z tego cieszymy. To ważne, że nie będziemy musieli grać dwa razy na wyjeździe - zapewnia Nykiel.
źródło: Niebiescy.pl