Przygoda Ruchu z Ligą Europy nadal trwa. Tydzień temu "Niebiescy" zdołali zremisować 1:1 z Valletta FC na jego stadionie. Na Malcie chorzowskich piłkarzy wspierało nieco ponad 150 kibiców Ruchu. Rewanżowe spotkanie w Chorzowie przyciągnęło na trybuny ponad 8.500 widzów. W sektorze gości zasiadło także 26 fanów Valletty. Co ciekawe, część z nich podróżowała do Polski w samolocie z wracającą grupką naszych wyjazdowych wczasowiczów.
Już na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem znaczna część stadionu była zapełniona. Na wejście piłkarzy została zaprezentowana niebiesko-biała kartoniada złożona z kilku tysięcy kartoników na sektorach od 5-10. Od tego meczu zależał nasz dalszy los w Lidze Europy. W pierwszej części spotkania doping można określić jako dobry. Z trybun niosło się m.in. głośne "Niebiescy hej...", "Naszym Klubem HKS" czy też "Wielka, wielka, wielka - niebieska eRka". Pozdrowione zostały zgody, a wykonanie widzewskiego "Broendby" wychodzi nam coraz lepiej. Po raz kolejny dobrze wyszło śpiewanie na dwie strony pomiędzy Młynem a Dziesioną m.in. chorzowskiego hymnu.
W drugiej połowie sektory odwiedziła standardowo "niebieska ciuchcia". Zabawę na stadionie umilały również maskotki: Adlerek i Tauronek, które zabawiały najmłodszych kibiców, ale też tych starszych. Od około 60 minuty na trybunach zapanowała nuda podobna do tej na boisku. Doping stał się sporadyczny, a większość kibiców na trybunach wyglądała, jakby miało nadejść najgorsze. Na dziesięć minut przed końcem z powrotem pojawił się doping, jakiego brakowało przez poprzednie kilkanaście minut. Na specjalne uznanie kibiców mógł liczyć Matko Perdijić, który kilkakrotnie był pozdrawiany z trybun.
Na meczu obecna była kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców Widzewa rozproszona po całym stadionie. Podczas meczu z młyna niosło się "Trolu, Trolu pamiętamy" oraz "Dominik Marciniak", w ten sposób została uczczona pamięć tragicznie zmarłego kibica Widzewa. Na płotach zawisły 3 flagi naszych braci.
Kibice maltańskiego Valletta FC zasiedli w 26 osób w sektorze gości ubrani w klubowe barwy. Na płocie wywiesili flagi "Valletta city", "U B 0 9" (krzyż) oraz 3 małe flagi z wizerunkiem Lwa oraz napisami Valletta FC. Co ciekawe, na płocie oprócz flag wisiał szalik oraz spodnie w czerwono-białą kratkę. Goście na początku spotkania zaintonowali kilka skromnych okrzyków, jednak praktycznie przez cały czas siedzieli obserwując mecz i co jakiś czas uderzając w orkiestrowe talerze.
Płoty chorzowskiego stadionu podczas meczu ozdobiło około 25 flag, m.in.: "Psycho Fans", "RUCH", "Oberschlesien", "Szarańcza", "Siemianowice", "Piekary Śląskie", "Niebieskie Katowice", "Mikołów & Łaziska", "Ruda Śląska", ‘Mysłowice", "Świętochłowice", "Widzew FC Tomaszów Mazowiecki", "Radlin", "Kęty", "Lędziny & Bieruń", "Staszów", "Bałuciarze" (Widzewa), "Nakło Śląskie", "Kozłowa Góra", "Łódzki Widzew", "DZIES10NA", "Zawiercie", "Orzesze", "Halemba", "Gůrny Ślůnsk" oraz mała flaga Atletico Madryt.
Nikt nie spodziewał się, że rewanżowy mecz z Valletta FC będzie aż taką męczarnią dla chorzowskich piłkarzy. Bezbramkowy remis zapewnił jednak Ruchowi awans do III rundy, w której zmierzymy się z Austrią Wiedeń.
źródło: Niebiescy.pl