Po półrocznej przerwie, popularny "Super Mario" wraca do gry! Nowym klubem Mariusza Śrutwy będzie trzecioligowy Rozwój Katowice. - Nie podpisałem kontraktu, ale jest to sprawa drugorzędna. Spotkałem się dzisiaj z dyrektorem, dogadaliśmy wszystkie szczegóły i od nowej rundy będę grał w Rozwoju. Dla niektórych "komentatorów" będzie to z pewnością duże pole do popisu, ale ja jestem daleki od tego - mówi członek klubu "100".
Czy to oznacza, że Śrutwa rezygnuje z gry w hali? - Kwestię gry w Marexie Chorzów muszę dogadać jeszcze z trenerem. To on będzie podejmował decyzję, czy widzi takie rozwiązanie. Ja nie będę miał nic przeciwko oczywiście, jeśli nie będzie to kolidowało z występami na dużym boisku - informuje.
Były kapitan Ruchu od czasu odejścia z Chorzowa, nie narzekał na brak ofert. Głośno było szczególnie, gdy pojawiły się spekulacje o jego ewentualnym powrocie do Polonii Bytom, w której rozpoczynał swoją przygodę z futbolem. - Na pewno nie będę piłkarzem tego klubu. Nie ja podawałem te informacje, tylko działacze. Myślę, że ta sprawa będzie szerzej nagłośniona, bo niektóre rzeczy nie są jeszcze do końca wyjaśnione, a pewne osoby nie zachowały się tak jak powinny - stanowczo zaprzecza plotkom. - Zaproponowano mi grę w Bytomiu. Oprócz tego pytano o moją przeszłość, od której nie bardzo chciałem się odżegnać oraz o to, czy nie mógłbym pomagać Polonii w jakiś inny sposób - dodaje.
- Mam takiego "wiernego kibica" dziennikarza, który pracuje w prasie ogólnopolskiej, a dokładniej w warszawskim oddziale. Bardzo śledzi moje posunięcia, odkąd kilkakroć odmówiłem mu podawania informacje z szatni Ruchu. Jestem jego "pupilem" i przy każdej okazji "dokłada" mi i bardzo często mija się z prawdą. Przyjdzie czas na to, żeby sobie z tym panem pewne sprawy wyjaśnić. Może nie w rozmowie, tylko w zupełnie innej instytucji - opowiada król strzelców pierwszej ligi z sezonu 1997/1998.
Mariusz Śrutwa rozmawiał również z innymi klubami. Otrzymał nawet propozycję od wysoko usytuowanego zespołu pierwszoligowego, ale odmówił! - Nie po drodze są mi dalekie dojazdy na trening. W grę wchodzą maksymalnie dwugodzinne podróże - tłumaczy blisko 36-letni piłkarz.