Wyjazd Macieja Sadloka na mecz do Valletty stał pod znakiem zapytania. Jeszcze dwa tygodnie temu zawodnik z powodu lęku przed lataniem zrezygnował z podróży do Kazachstanu. Na Cichej obawiano się, że przed spotkaniem z maltańskim Valletta FC sytuacja może się powtórzyć. Na szczęście reprezentacyjny obrońca przełamał strach i razem z kolegami poleciał na Maltę. - Latanie powinno być normalne, ale dla mnie niestety nie jest. Tylko ja wiem, ile kosztowało mnie to, że wsiadłem na lotnisku w Pyrzowicach do tej maszyny, ale teraz to już historia. Najważniejsze, że się przemogłem i przyleciałem na spotkanie z Valletta FC – mówi 21-letni obrońca.
Sadlokowi wiele dały spotkania z psychologiem. - Klub załatwił mi parę spotkań z panią psycholog w Gliwicach. Było mało czasu, ale na pewno mi one pomogły. O resztę zadbał doktor Ruchu, który przepisał mi odpowiednie leki. One też się przydały, bo praktycznie większość lotu przespałem – mówi z ulgą w głosie popularny "Sadloczek".
źródło: Niebiescy.pl / POLSKA Dziennik Zachodni