Przed pierwszym spotkaniem z Szachtiorem w szeregi sztabu szkoleniowego i drużyny wkradła się spora nerwowość. W pełni zrozumiała, bo o egzotycznym rywalu nie było wiadomo w zasadzie nic. Teraz, przed rewanżem, jest już nieco spokojniej. - Jesteśmy mądrzejsi o ten pierwszy mecz, ale nadal trzeba uważać - zaznacza trener Waldemar Fornalik.
Na co więc jego podopieczni będą musieli szczególnie uważać, walcząc o awans przy Cichej? - Potrafią grać z kontrataku i pewnie z tego skorzystają. Wynik zmusza ich do tego, żeby zaatakować od początku - mówi szkoleniowiec. Zwraca też uwagę, na wysoki atut kazachskich "górników" - mierzącego blisko 2 metry Alana Didicia. To on w pierwszym spotkaniu trafił do chorzowskiej bramki i dał swej ekipie nadzieję na awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy. Trener Fornalik oczekuje, że jego defensorzy w konfrontacji z zawodnikiem postury godnej gracza NBA, wykażą adekwatne, koszykarskie umiejętności. - Problemem nie jest to, że on wygrywa pojedynki główkowe. Rzecz w tym, że musimy uważać przede wszystkim na strącane przez niego piłki i zbierać je - tłumaczy Fornalik. Zwraca też uwagę na istotny mankament widoczny na boisku Szachtiora - chorzowianie wykazali się słabą skutecznością w pojedynkach jeden na jeden.
Dużo pochwał za występ w Karagandzie zebrał Krzysztof Pilarz, nowo mianowany kapitan niebieskiej jedenastki. Ale "Pilu" ostrożnie wypowiada się o swojej dyspozycji. - Nie jest źle, a mam nadzieję, że forma będzie rosła i będę przydatny zespołowi.
Wszystko wskazuje na to, że Ruch zagra w najsilniejszym składzie. Jedynym znakiem zapytania w notatniku Fornalika jest Sebastian Olszar, który z Karagandy wrócił z urazem pięty. To, czy "Olszi" zagra, rozstrzygnie się w dniu rewanżu. - Jeszcze nie wiem, jak ustawię drużynę. Do pierwszego gwizdka jeszcze jest trochę czasu. Ale jakieś myśli już krążą po głowie, myślę że postawimy na skuteczną, ofensywną grę - kończy trener "Niebieskich".
źródło: Niebiescy.pl