Drużyna Szachtiora Karaganda, z którą "Niebiescy" walczą o awans do II rundy eliminacji Ligi Europy, już dziś przed południem przylatuje do Polski. Chorzowianie w pierwszym meczu zapewnili sobie niezłą zaliczkę przed rewanżowym spotkaniem. Trener Szachtiora
Władimir Czeburin zapowiada jednak, że jego drużyna jest w stanie wygrać z Ruchem i awansować do kolejnej rundy. - Jeśli wyjdziemy na spotkanie z takim nastrojem i wolą walki, jak w meczu u siebie, to jesteśmy do tego zdolni - zapewnia nas szkoleniowiec, dla którego nie będzie to pierwsza wizyta w Polsce.
Jak trener ocenia szanse swojej drużyny przed rewanżem, biorąc pod uwagę porażkę w pierwszym spotkaniu i długą podróż, jaka was czeka?
Władimir Czeburin: - Długie podróże nas nie męczą, bo dość dużo latamy po swoim kraju. Mamy duże państwo, dlatego jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Dwie bramki stracone u siebie nie stawiają nas w dobrej sytuacji, ale przy całym szacunku do Ruchu, będziemy walczyć i starać się przejść do następnej rundy. Dodam, że w pierwszym meczu nie ustępowaliśmy Ruchowi i byliśmy równorzędnym przeciwnikiem.
Stworzyliście sobie wiele okazji do zdobycia gola, jednak pana piłkarze nie potrafili pokonać Krzysztofa Pilarza.
- Mieliśmy pecha. Swoje sytuacje mieli chociażby Aldin Didić czy Siergiej Skorych, ale piłka po prostu nie chciała wpaść do siatki. Cóż, bywa i tak. Postaramy się wygrać w rewanżu, szczególnie ze względu na naszych wspaniałych kibiców.
Wobec tego, jak musielibyście zagrać, by osiągnąć w Chorzowie korzystny wynik?
- Jeśli wyjdziemy na spotkanie z takim nastrojem i wolą walki, jak w meczu u siebie, to jesteśmy zdolni do tego, żeby wygrać. Chcę podkreślić, że zespół Ruchu jest dobrze zorganizowany. Szybko przechodzi z defensywy do ataku, ale też tak samo szybko wraca do strefy obronnej. Prowadząc z nami 2:1 bardzo skutecznie wybijali nas z rytmu. Obserwując rozgrywki w innych krajach europejskich, widzimy, że stosuje się taką metodę. Mamy tylko jedno wyjście: strzelać gole.
Przed pierwszym meczem narzekał pan na sytuację kadrową. Rzeczywiście jest ona taka zła?
- Mamy wielu graczy, którzy przeszli niedawno operacje. W tamtym roku nie mieliśmy takich problemów, ale teraz posypały się kontuzje. Po ostatnim ligowym spotkaniu nic nie zapowiadało na przykład, że uraz naszego podstawowego bramkarza Aleksandra Grigorienki będzie aż tak poważny, że wykluczy go z gry w meczu Ruchem.
To będzie pana pierwsza wizyta w Polsce?
- Miałem już okazję odwiedzić wasz kraj w 2007 roku z młodzieżową drużyną Kazachstanu do lat 21. Nasza drużyna przegrała wtedy w Krakowie z rówieśnikami z Polski 0:1.
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)