W komplecie trenowali wczoraj piłkarze Ruchu, przygotowujący się do rewanżu z Szachtiorem Karaganda. W gronie "Niebieskich" można było bowiem dojrzeć kontuzjowanych w pierwszym spotkaniu Krzysztofa Nykiela i Sebastiana Olszara oraz Macieja Sadloka, który zrejterował z samolotu tuż przed odlotem do Kazachstanu. Trener Waldemar Fornalik nie ukrywał, że był bardzo rozczarowany i zbulwersowany decyzją reprezentacyjnego obrońcy. Z kolei media prześcigały się w spekulacjach, co leży u źródeł występku Sadloka.
Jedna z wersji mówiła, że Sadlok posłuchał swojego menedżera, który doradził mu taki krok, by zawodnik nie został "spalony" w Europie i ewentualnie mógł zagrać jeszcze w bieżącej edycji europejskich pucharów, ale już w barwach innego klubu. Podobno parol na 21-letniego defensora zagięła krakowska Wisła, która po sprzedaniu Arkadiusza Głowackiego do tureckiego Trabzonsporu i ostatnio Marcelo do holenderskiego PSV Eindhoven ma sporo gotówki na załatanie potężnej wyrwy na środku obrony. To właśnie z ekipą "Białej Gwiazdy" Sadlok miałby reprezentować nasz kraj na międzynarodowych arenach. Piłkarz jednak zdementował prasowe doniesienia, zapewniając także kolegów w szatni, że jedynym motywem był strach przed lataniem, który nasilił się po tragedii pod Smoleńskiem.
- To kompletna bzdura. Nie ukrywam, że boję się latać samolotem i choć korzystałem już w przeszłości z tego środka lokomocji, to zawsze jest to dla mnie duża męka. Bardzo nie lubię też małych pomieszczeń. Tym razem obie te rzeczy się nałożyły, bo samolot, którym drużyna leciała do Karagandy był stosunkowo niewielki. Poczułem się źle i po prostu musiałem z niego wysiąść - wyjaśnia "Sadloczek".
Działacze przyjęli za dobrą monetę te tłumaczenia, załatwiając jednocześnie Sadlokowi wizytę u specjalistów. Zdementowali też informację o zainteresowaniu i staraniach Wisły Kraków o tego piłkarza. - Żadne oficjalne pismo dotyczące Sadloka nie wpłynęło z Krakowa do naszego klubu - zapewnia członek Rady Nadzorczej Ruchu Chorzów, Mariusz Klimek.
W podobnym tonie wypowiada się chorzowski szkoleniowiec. - Maciek przedłużył niedawno kontrakt z klubem do 2012 roku, więc dla mnie jest po sprawie. Mam jeszcze trzy dni do meczu z Szachtiorem, dlatego nad składem będę się zastanawiał trochę później. Maciek znajdzie się w meczowej osiemnastce, ale czy zagra? Tego dziś jeszcze nie wiem - mówił w poniedziałek trener Waldemar Fornalik.
źródło: Niebiescy.pl / Sport / Dziennik Zachodni