Przez dłuższy czas wysłannicy Ruchu Chorzów obserwowali go w meczach III ligi łódzko-mazowieckiej. Na tle innych piłkarzy był wyróżniającym się zawodnikiem. Jego dorobek z ubiegłego sezonu? – Strzelonych 10 bramek, do tego drugie tyle asyst. Rozegrałem niemal wszystkie mecze od początku do końca – podlicza swoją grę w KS Piaseczno
Maciej Jankowski. To właśnie on swoimi umiejętnościami przykuł uwagę "Niebieskich". W czwartek działacze z Chorzowa zakontraktowali 20-letniego napastnika na 3 lata.
Byłeś zaskoczony tym, że Ruch Chorzów się tobą zainteresował?
Maciej Jankowski: - Może nie było to dla mnie zaskoczeniem, ale na pewno było miłe, że skauci takiego klubu się mną zainteresowali. W niższych ligach przewija się wiele przedstawicieli różnych klubów. Wiedziałem o tym, że na pewno ktoś nas obserwuje. Jeśli chodzi o moją osobę, to Ruch był najkonkretniejszy w tym, aby mnie pozyskać.
Poza badaniami sprawnościowymi, nie byłeś testowany w ani jednym sparingu. Działacze wiedzieli więc na co cię stać.
- Wypada mi się tylko z tego cieszyć, bo to oznacza, że wierzono w moje umiejętności. Mam nadzieję, że zaprezentuje je na boisku, jak tylko otrzymam taką szansę od trenerów.
W twojej przygodzie z piłką pojawia się luka w rundzie jesiennej sezonu 2008/2009. Przy twoim nazwisku nie ma żadnego klubu. Z czego to wynikało?
- Na rundę jesienną nie zostałem zgłoszony do ligi, ale tak naprawdę nie grałem przez cały sezon. Wynikało to z kontuzji, jaką odniosłem. Miałem zerwane więzadła krzyżowe. Z tego powodu przeszedłem operację, a później rehabilitację. Straciłem trochę czasu.
Czy z powodu tej kontuzji trzeba było powtórzyć twoje badania przed przyjściem do Ruchu?
- Tę kontuzję miałem dwa lata temu. Po operacji nie miałem już robionych żadnych badań. Wszystko było dobrze, kolano mnie nie bolało. Zresztą tak jest do dzisiaj. Przy tych ostatnich badaniach owszem, pojawiły się drobne nieścisłości, ale już jest wszystko w porządku.
Sylwetka Macieja Jankowskiego
Pseudonim: "Janek"
Data urodzenia: 4 stycznia 1990
Miejsce urodzenia: Warszawa
Wzrost: 183 cm
Waga: 75 kg
Pozycja: napastnik
Grał w klubach: Sarmata Warszawa, KS Piaseczno
|
W Piasecznie spędziłeś sporo czasu, bo aż siedem lat.
- Praktycznie całe życie grałem u swojego pierwszego trenera – Zygmunta Ozimka, który mnie wyciągnął z mojego pierwszego klubu Sarmaty Warszawa. I tak już zostałem w Piasecznie... Wywalczyłem z tym klubem awans do IV ligi, potem do III ligi. Walczyliśmy w ubiegłym sezonie o II ligę, ale się nie udało.
Chciałeś zmienić otoczenie?
- O, tak! Zdecydowanie! Byłem na to gotowy już rok czy nawet pół roku po kontuzji. Ale wówczas mi wszyscy mówili, że jeszcze nie czas na przeprowadzkę. Prosili mnie bym został i pomógł w awansach. Zgodziłem się, ale ciągnęło mnie do piłki na wyższym poziomie. Wiadomym jest, w drużynie z Ekstraklasy można się więcej nauczyć.
Gazety pisały o tobie, że jesteś talentem na miarę Artura Sobiecha. Podoba ci się takie porównanie?
- Artur jest bardzo dobrym zawodnikiem. Strzelił dużo bramek i naprawdę dobrze się pokazał w Ekstraklasie. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć to, co on osiągnął. Chcę zdobywać jak najwięcej goli. Póki co, marzę o tym, by jak najszybciej zadebiutować w Ruchu.
Jak przebiega twoja aklimatyzacja w zespole?
- Super! W drużynie jest kapitalna atmosfera. Nie sądziłem, że będzie tak wspaniale.
Z kim zdążyłeś się zaznajomić?
- Maciek Sadlok okazał się bardzo pomocny w sprawach związanych z mieszkaniem. Z Michałem Pulkowskim znamy się poprzez fakt, iż obaj jesteśmy z Warszawy, a poza tym mamy wspólnych kolegów. Wielu chłopaków pomaga mi w tym, abym nie czuł się obco.
To Michał Pulkowski pewnie ucieszył się, że w drużynie pojawiło się wsparcie ze stolicy?
- Tak, po tym, co widziałem, to się ucieszył (śmiech).
Rozmawiał: Robson (Niebiescy.pl)