Co, oprócz reprezentowania jednego klubu, łączy Marka Wleciałowskiego, Tomasza Fornalika i Wojciecha Grzyba? Ano to, że wszyscy są absolwentami Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 3 w Chorzowie. W dniu dzisiejszym postanowili oni odwiedzić byłą szkołę, by podzielić się z młodymi ludźmi wspomnieniami, wskazówkami, a przede wszystkim doświadczeniem, które pozwoliło im osiągnąć sukces.
I taki też był motyw przewodni czwartkowego spotkania. Wielki napis "Praca i wiara sukces wyzwala", umieszczony za plecami przedstawicieli chorzowskiego Ruchu, przypominał zebranym uczniom, co tak naprawdę liczy się do osiągnięcia zamierzonego celu. – Nie warto czekać na wielkie sprawy, ale trzeba skupić się na tych drobnych czynnościach. Przy tym należy pokonywać swoje słabości i nigdy nie rezygnować ze swoich marzeń – przekonywał Marek Wleciałowski, absolwent szkoły z 1990 roku.
Trener Ruchu był bardzo zaskoczony miłym przyjęciem ze strony uczniów. Sympatycy drużyny powitali swoich ulubieńców głośnym okrzykiem „Jesteście u siebie”, zrzucając im przy tym na głowy kilogramy konfetti. Organizatorzy spotkania, Andrzej Kwap i Karol Michalski (nauczyciele wychowania fizycznego, a jednocześnie trenerzy grup młodzieżowych Ruchu) zadbali również o to, by salę wypełniały klubowe flagi, szaliki, koszulki oraz niebiesko-białe balony.
- Można powiedzieć, że spełniło się moje marzenie. Zostałem kapitanem drużyny, w której się wychowałem. Jest to dla mnie wielki zaszczyt. Ale nie ulega wątpliwości, że droga do tego, aby znów założyć niebieską koszulkę była kręta i wyboista. Było sporo momentów radości i rozpaczy. Akurat miałem to szczęście, że po dobrym sezonie, zgłosili się po mnie działacze Ruchu Radzionków. Wtedy po raz pierwszy uwierzyłem, że mogę coś w piłce osiągnąć – opowiadał Wojciech Grzyb, który ukończył naukę w chorzowskiej szkole w 1993 roku.
O swoich przygodach w szkole i na boisku mówił także Tomasz Fornalik, który szkolne mury opuszczał razem z „Grzybkiem”: – Każdy nauczyciel i każdy trener, u boku którego miałem okazję się uczyć, wywarł na mnie swoje piętno. Uważam, że w życiu można osiągnąć wiele, ale w tym, co się robi, trzeba być rzetelnym i systematycznym.
- Co pan czuł, gdy przyjechał pan na stadion i zobaczył napisy skierowane przeciwko sobie? – zapytał pierwszego szkoleniowca Ruchu jeden z uczniów. – Zadawałem sobie wiele pytań: Dlaczego tak postąpiono? Czy wszystko zrobiłem tak, jak należy? Miałem pokusę zniechęcenia, ale wiem, że zniechęcenie jest największą porażką. Ważne jest, by podejmować decyzje zgodnie ze swoim sumieniem, nie poddawać się. Trzeba chcieć wygrywać – odpowiedział na to dość kłopotliwe pytanie, trener Wleciałowski.
Trwające blisko godzinę spotkanie zakończyło się wręczeniem przez dyrektora, Mariana Golbę oraz przedstawiciela samorządu szkolnego, tytułu przyjaciela szkoły każdemu z absolwentów.
Dodajmy, że ZSTiO nr 3 w Chorzowie jest prawdziwą oazą sportowców. Szkołę tą ukończyli m.in. Antoni Piechniczek, Krzysztof Warzycha, Dariusz Gęsior, Damian Gorawski, Tomasz Balul, Dawid Bartos, czy Marcin Molek. Obecnie kształci się tam Łukasz Janoszka.