Jego największe atuty to dobry przegląd pola, świetne prostopadłe zagrania oraz znakomita wydolność fizyczna.
Michał Pulkowski urodził się w Warszawie i właśnie tam rozpoczął swoją przygodę z piłką. - Kiedy miałem 8 lat, tata zaprowadził mnie na mój pierwszy w życiu trening. Grałem w drużynie z chłopakami starszymi ode mnie od 2 lata, ponieważ występował tam mój brat Marcin - opowiada "Pulo".
Kibice Ruchu poznali go zanim jeszcze trafił do Chorzowa. Michał Pulkowski był czołową postacią w dwóch meczach barażowych pomiędzy Zniczem Pruszków, a Ruchem. Strzelił nawet bramkę "Niebieskim", która jednak nie dała jego drużynie awansu do drugiej ligi. - Zostałem szybko zauważony, bo działacze zgłosili się do mnie od razu po meczu. Miałem jeszcze propozycje z dwóch innych klubów drugoligowych, ale były one na zasadzie "przyjedź - zobaczymy". Nie wiedziałem, więc czy coś z tego będzie. Chorzowianie złożyli zaś bardzo konkretną ofertę i od razu zaznaczyli, że chcą abym dla nich grał - wspomina.
Wychowankowi Agrykoli Warszawa nie sprawiło problemu przejście z trzeciej do drugiej ligi. Pomocnik zyskał zaufanie najpierw trenera Fornalaka, a później trenera Wleciałowskiego. Dzięki temu może się pochwalić 47. występami w koszulce z eRką na piersi, a także trzema golami, które dwa razy zapewniły "Niebieskim" komplet punktów. "Pulo" szybko zżył się z chorzowskimi kibicami, co pokazał po ostatnim meczu rundy jesiennej obecnego sezonu, kiedy zaśpiewał przez megafon jedną z pieśni.
Michał Pulkowski jest podstawowym zawodnikiem Ruchu. Jeżeli nadal będzie prezentował taką formę na boisku, to będzie nim jeszcze, przez co najmniej dwa lata. - Pod koniec zeszłej rundy usiadłem do stołu z panem Mariuszem Klimkiem i całym zarządem klubu. Wystarczyła jedna rozmowa i przedłużyłem swój kontrakt do czerwca 2009 roku - mówi piłkarz.
W tym szczególnym dniu składamy Michałowi najserdeczniejsze życzenia: szczęścia w życiu osobistym, pewnego miejsca w wyjściowej jedenastce oraz awansu z Ruchem do Ekstraklasy!