Chamski atak Thiago Cionka na Andrzeja Niedzielana w meczu Jagiellonia - Ruch skończył się najgorzej jak mógł. Dzisiejsze prześwietlenie wykazało, że
Niedzielan znów doznał złamania kości jarzmowej. Na razie jeszcze nie wiadomo, czy jest to złamanie z przemieszczeniem i czy będzie potrzebna kolejna skomplikowana operacja, ale nie można tego wykluczyć. Trzeba najpierw zrobić tomografię - informuje portal Weszlo.com
- Niestety, znów mam złamaną kość jarzmową. Nie mam jej złamanej tak jak po meczu z Zagłębiem Lubin – przez przypadek. Wtedy nie mogłem mieć do nikogo pretensji. Teraz mam ją złamaną celowo, na skutek ataku z premedytacją mającego na celu wyeliminowanie mnie z gry. Wiem to na pewno i wie to każdy, kto gra (grał) w piłkę na wyższym poziomie. Potrafię odróżnić „zabłąkaną” rękę, potrafię odróżnić przypadkowe uderzenie łokciem, nawet silne, od rozpędzonego rywala, od uderzenia celowego - pisze na swym blogu Andrzej Niedzielan.
- Byłem gotowy grać w piłkę. Ale to prawda – nie byłem gotowy na bicie się. To nie MMA, nie na tym ten sport polega. Niektórzy jednak nie odróżniają zdecydowanej, bezpardonowej gry, od bandytyzmu. Cionek jest bandytą. Im więcej takich piłkarzy w polskiej lidze, tym gorzej. Mam go w dupie, nie chce mi się o nim pisać, nie chcę tracić na niego czasu. Chciał się zemścić za mecz w Chorzowie, gdzie podarował na zwycięstwo, to się zemścił. Napiszę tylko: nosił wilk razy kilka - dodaje popularny "Wtorek".
» Przeczytaj cały wpis Andrzeja Niedzielana na jego blogu
źródło: Weszlo.com