W sobotnie popołudnie rozegrany został w Rudzie Śląskiej Halembie charytatywny mecz pomiędzy reprezentacją graczy związanych z naszym regionem, a drużyną Grunwaldu Ruda Śląska. Cały dochód z tego spotkania zostanie przeznaczony dla rodzin tragicznie zmarłych Górników z kopalni "Halemba".
Nie lada gratką dla przybyłych na stadion kibiców okazał się występ wychowanka Ruchu Chorzów, a wieloletniego gracza Panathinaikosu Ateny, Krzysztofa Warzychy! Mecz obfitował w bramki i można śmiało stwierdzić, iż zawodnicy związani niegdyś lub obecnie z naszym klubem odgrywali czołowe role w reprezentacji naszego regionu. Spotkanie rozpoczęła prezentacja obydwu drużyn, po której stadion zamilkł na minutę, by uczcić pamięć zmarłych górników.
Mecz ten miał wiele "niebieskich" aspektów, jak choćby spiker, którym był Bogdan Kalus. Od pierwszej minuty zagrał "Gucio", który nie miał zamiaru odstawać od swoich kolegów na boisku. Mało tego - zdobył nawet bramkę! Strzał Michał Chałbińskiego odbił się od obrońcy rudzian i piłka spadła wprost pod nogi Warzychy, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Jednak te trafienie tylko wyrównało stan rywalizacji na 1:1. 5 minut wcześniej po centrze z prawej strony Jarczyka, Tomasz Kasprzyk, na którego zęby ostrzyły sobie nie tak dawno Ruch i Górnik, pokonał strzałem głową Mateusza Sławika.
W przerwie meczu zostały zlicytowane na łączną kwotę 800 złotych: koszulka i piłka Odry Wodzisław Śl. z autografami piłkarzy tego klubu oraz koszulka i proporzec Zagłębia Sosnowiec. Warto nadmienić, iż koszulkę drużyny zza Brynicy wylicytował za 200 złotych kibic "Niebieskich"! Jednak tuż po odebraniu jej z rąk Bogdana Kalusa podarował ją pewnej pani z Sosnowca.
Na druga połowę reprezentacja naszego regionu wyszła w zupełnie odmienionym składzie. Na boisku został tylko Hubert Jaromin. Pojawili się m.in. Woś, Pach, Ćwielong oraz Śrutwa, który przejął opaskę kapitańską od Mirosława Widucha. Gra się ożywiła, czego skutki były widoczne już w 54. minucie, gdy Sadowski zdobył gola na 2:1 dla "Reprezentacji". Nadeszła 79. minuta, pechowa interwencja Skoczyka i już 3:1. W 85. minucie Kasprzyk tak zakręcił w polu karnym byłym graczem Ruchu Janem Wosiem, że wywalczył rzut karny, zamieniony po chwili na bramkę. Końcówka meczu to popis graczy Ruchu, a konkretnie jednego obecnego, a drugiego byłego. Mowa oczywiście o Ćwielongu, który w 89. minucie pokonał Majdaka. Na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem wynik ustalił "Super Mario".
GKS Grunwald Ruda Śląska 2:5 (1:1) Reprezentacja Górnego Śląska
Strzelcy: Kasprzyk 28’, Kasprzyk 85’ (karny) - Warzycha 34’, Sadowski 54’, Skoczyk 75’ (gol samobójczy), Ćwielong 89’, Śrutwa 90’
Składy:
Grunwald: Janosz (31’ Nowak, 82’ Majdak) - Waga (60’ Chołuj), Szpoton, Jarczyk (70’ Skoczyk) - Kusiak (65’ Buchcik) - Łuszczek, Sobiech (57’ Starowicz), Jurok (67’ Drapała, 81’ Klimas), Pawlik (52’ Wróblewski) - Kasprzyk (kpt), Gielza (46’ Kot).
Reprezentacja Górnego Śląska:
I połowa: Mateusz Sławik - Mirosław Widuch, Krzysztof Markowski, Piotr Szymiczek, Marcin Malinowski - Błażej Radler, Hubert Jaromin, Mariusz Muszalik, Marcin Radzewicz - Michał Chałbiński, Krzysztof Warzycha.
II połowa: Grzegorz Żmija - Dariusz Dudek, Jan Woś, Adam Kompała, Tomasz Sosna - Hubert Jaromin, Sławomir Pach, Jacek Trzeciak, Damian Sadowski - Piotr Ćwielong, Mariusz Śrutwa.
Sędzia: Stanisław Grzesiczek (Katowice)
Widzów: 300