Waldemar Fornalik (trener Ruchu):
- To był ciekawy i emocjonujący mecz. Spotkały się dwie drużyny, które chciały wygrać. Czerwona kartka zmieniła oblicze tej konfrontacji. Niejednokrotnie drużyna, która gra w przewadze, nie potrafi sobie stworzyć sytuacji bramkowych. Nam w drugiej połowie to się udało. Było ich kilka. Żałuję, że któraś z nich nie została wykorzystana. Lechia, grając nawet w dziesiątkę, była zespołem groźnym. Poza fragmentem pierwszej i początkiem drugiej połowy zawodnicy grali konsekwentnie. Należy żałować, że nie wykorzystaliśmy okazji. Cóż, punkt jest punkt. Często bywa tak, że jednym meczu się traci, a w innym zyskuje.
Tomasz Kafarski (trener Lechii):
- Lechia zaczęła w swoim stylu. Bardzo mocny początek pierwszej, jak i drugiej połowy. Potem ta niefortunna interwencja Marko i musieliśmy grać w dziesiątkę. Chwała chłopakom za to, że po strzelonej bramce odpowiedzieliśmy bardzo szybko golem, który dał im więcej wiary w to, że w dziesięciu spokojnie możemy powalczyć o bardzo dobry wynik. W drugiej połowie z minuty na minutę rosła przewaga gości. U nas Matka Boska na spółkę z Paweł Kapsą doprowadzała do tego, że piłka nie wpadła do bramki. Ten punkt bardzo szanuję i to jest swoiste przełamanie Traugutta. Być może Lechia nie wygrała, ale pokazała, że potrafi grać nawet w dziesięciu bardzo odważnie z bardzo dobrze grającym dotychczas i dzisiaj Ruchem Chorzów.
źródło: Niebiescy.pl