zerwy Ruchu Chorzów występują aktualnie w V lidze, gdzie zajmują obecnie ostatnie miejsce, z zaledwie 7 punktami! Do końca sezonu pozostało jeszcze 6 spotkań. Kłopoty rezerw rozpoczęły się już wiosną. Na początku nie było aż tak źle. Trener - Mirosław Jaworski - miał do dyspozycji 14 zawodników. Mógł też skorzystać z usług kilku piłkarzy I drużyny.
Po kilku kolejkach do klubu zostało dostarczone pismo ze Śląskiego Związku Piłki Nożnej, w którym widniała informacja o ukaraniu drużyny trzema walkowerami (w meczach z Milenium Wojkowice, Górnikiem Jaworzno i Górnikiem Wesoła). Do weryfikacji poddane zostaną jeszcze inne spotkania. Powodem tego było nie zgłoszenie do rozgrywek kilku zawodników. Skutek? Uszczuplenie "kadry" do siedmiu zawodników! Przypomnijmy, że liczba piłkarzy w jednej drużynie, aby mecz mógł się odbyć wynosi 7!
Wiadomość ta spowodowała załamanie w drużynie. Zawodnicy, którzy pozostali, przestali chodzić na treningi. Tym sposobem Mirosław Jaworski czasami ma do dyspozycji jedynie trzech zawodników! Paranoja! - wydawałoby się powiedzieć. Marzeniem rezerw jest dogranie sezonu do końca i spadek do A klasy. Jeżeli chorzowianie nie ukończą rozgrywek do końca, będą zmuszeni rozpocząć kolejny sezon od początku, czyli od klasy B.
Warto nadmienić, iż Ruch II Chorzów w sezonie 1992/1993 doszedł do finału Pucharu Polski! Po drodze drużyna ta odprawiła z kwitkiem aż 14 klubów! Rezerwy w finale spotkały się w GKS-em Katowice. W meczu tym wystąpiła wówczas pierwsza drużyna z Chorzowa. Były to takie gwiazdy jak: Michał Probierz, Mariusz Śrutwa, Jacek Bednarz, Radosław Gilewicz czy Roman Dąbrowski. Spotkanie to rozstrzygnęło się dopiero po rzutach karnych. Bohaterem okazał się dobrze znany chorzowskim kibicom Janusz Jojko, który obronił jedenastkę wykonywaną przez Radosława Gilewicza. Tym samym katowiczanie zwyciężyli, bowiem rzuty karne zakończyły się rezultatem 4:5. Finał ten został rozegrany na Stadionie Śląskim, który zgromadził wtedy dwunastotysięczną widownię. Takiego osiągnięcia może pozazdrościć niejedna drużyna pierwszoligowa. Los, który spotyka obecne rezerwy jest z pewnością niesprawiedliwy.