Po wielu zawirowaniach, związanych z przesuwaniem terminów spotkań w obliczu żałoby narodowej, Ekstraklasa w końcu wznowiła rozgrywki. W wyjątkowy dzień, bo 20 kwietnia, w 90. urodziny, chorzowski Ruch podejmował na własnym boisku Odrę Wodzisław Śląski. Kibice nie mogli sobie wymarzyć lepszego świętowania urodzin, niż podczas ligowego spotkania. Pomimo, iż data meczu wypadła na wtorkowy wieczór, na stadion przybyło około 7.500 widzów, w tym grupa około 330 kibiców gości.
Mecz, jak wszystkie w tej kolejce, został rozpoczęty minutą ciszy. Piłkarze na boisko wybiegli z czarnymi opaskami. Kibice Ruchu również upamiętnili ofiary katastrofy pod Smoleńskiem prezentując czarną sektorówkę z herbem Ruchu Chorzów. Od początku spotkania fani "Niebieskich" ruszyli z dobrym dopingiem zagrzewając w tym ważnym dniu piłkarzy do walki o cenne 3 punkty. Efektem była strzelona w 11 minucie bramka przez Łukasza Janoszkę.
W pierwszej połowie meczu doszło do ciekawej sytuacji na "prostej", gdzie została rozciągnięta zaręczynowa sektorówka z wizerunkiem wybranki pomysłowego kawalera, a na niej napis "Anetko, wyjdziesz za mnie ?". Jak wynika z naszych informacji zaręczyny zostały przyjęte, więc teraz czekamy na zaproszenie "Niebieskiej Szarańczy" na ślub ;)
Gdy na boisku utrzymywał się wynik 1:0, a na zegarze wybiła godzina 19:20, kibice Ruchu zaśpiewali gromkie "sto lat" z okazji jubileuszu chorzowskiej drużyny. Rozglądając się po sektorach można było zauważyć, że część kibiców już przed meczem świętowała urodziny Ruchu :)
Po przerwie tak gra piłkarzy, jak i doping kibiców nie były porywające. Przełom nastąpił w 83 minucie, kiedy "Niebiescy" doprowadzili do remisu. Możliwe, że na podświadomość naszych zawodników podziałał wywieszony w drugiej połowie transparent "90 lat za nami, 14-krotnie byliśmy mistrzami", który miał na celu motywowanie piłkarzy do walki, a tak naprawdę - nawiązywał do zdobycia 15. mistrzowskiej gwiazdki.
Gdy na trybunach panowała prawdziwa wrzawa i szał radości po wyrównującej bramce, 4 minuty później "Ecia" zdołał strzelić zwycięską bramkę! Doprowadził on tym samym zgromadzonych na stadionie fanów Ruchu do euforii i szaleńczego dopingu.
Śpiewy trwały do końca meczu i niosły w najbliższej okolicy wieść, że Ruch świętuje urodzinowe zwycięstwo. Skala radości na trybunach nie miała końca, a kibice w młynie do końca meczu bawili się zdejmując koszulki.
Na płotach podczas meczu zawisło 12 flag, m.in.: "Psycho Fans", "RUCH", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Niebieskie Katowice", "Ruda Śląska", "Bałuty" (Widzewa), "Pszów", "Radlin", "Mikołów & Łaziska" czy też fanka Atletico Madryt.
Kibice gości przybyli w 330 osób (10 fanów nie wchodzi na stadion z powodu nadmiaru alkoholu we krwi). W swoim sektorze wywiesili 6 flag w tym m.in. "Fanatycy znad granicy", "Radlin", "Żorzanie", "Ultras", "A%F". Kibice Odry ruszyli z dopingiem około 10 minuty meczu, kiedy większość znalazła się na sektorze. Z początku są nie słyszalni, z czasem przebiją się przez przerwy w dopingu Ruchu. Kulminacyjnym momentem w dopingu kibiców Odry był moment prowadzenia 2:1. Wtedy część gości ściągnęła koszulki i bawiła się w najlepsze. Niestety, fani Odry w pewnym momencie rozpoczęli festiwal bluzg na Ruch, na co fani "Niebieskich" nie pozostali im dłużni.
Mecz, ku ogromnej radości fanów Ruchu, zakończył się zwycięstwem 3:2. Pomimo wahania nastrojów warto było być na tym spotkaniu i być świadkiem "wyszarpania" rywalowi z gardła urodzinowego zwycięstwa. W tym wszystkim szkoda jedynie braku wspólnej zabawy piłkarzy i kibiców po wygranym meczu. Wszystko spowodowane było jednak niedawno zakończoną żałobą narodową i przykazem ze strony Ekstraklasy S.A., aby powstrzymywać się od manifestowania swojej radości.
źródło: Niebiescy.pl