W trakcie swojej wieloletniej kariery piłkarskiej Jan Woś dwa lata spędził na Cichej, co do dziś wspomina z ogromnym sentymentem. W Ruchu zagrał 48 meczów ligowych, w których strzelił 14 goli. - To był najlepszy okres w mojej karierze, ponieważ byłem wtedy w najwyższej formie - wspomina przy każdej okazji.
Dzisiaj Jan Woś zjawi się na dobrze sobie znanym stadionie, ale mecz z "Niebieskimi" rozpocznie na ławce rezerwowych. - Trudno pogodzić się z dnia na dzień z utratą miejsca w podstawowym składzie. Wiem, że mam już 36 lat, lecz będący w moim wieku Wojtek Grzyb gra wszystkie mecze od pierwszej do 90 minuty. Dlatego uważam, że to nie jest jeszcze mój koniec jako piłkarza. Przyjmuję do wiadomości, że jestem rezerwowym, lecz nie zamierzam się z tym godzić. Ale nie za pośrednictwem dziennikarzy w wywiadach, tylko swoją postawą i zaangażowaniem na treningach - zaznacza.
- Przed pierwszym gwizdkiem sędziego obie drużyny mają po 50% szans na odniesienie zwycięstwa. Za Ruchem przemawia atut własnego boiska, więc te szanse być może są minimalnie większe w ich przypadku. Z drugiej strony w trzech ostatnich spotkaniach w Chorzowie gospodarze nie zdołali odnieść zwycięstwa i w tym upatruję naszej szansy - mówi Jan Woś.
źródło: Sport / Niebiescy.pl