W sobotę o godzinie 14:00 piłkarze Pogoni grali na wyjeździe mecz ligowy z Motorem Lublin. Stamtąd nie jechali jednak od razu na Śląsk, tylko wrócili do Szczecina. Niedzielę mieli wolną, a w poniedziałek wyruszyli autokarem do Kamienia koło Rybnika, który będzie ich bazą wypadową przez kilka dni.
Pierwszoligowiec nie jest faworytem we wtorkowym spotkaniu na Cichej. - Nie będę procentowo oceniał szans swojej drużyny na awans - mówi trener Pogoni, Piotr Mandrysz. - Bez dwóch zdań faworytem jest nasz rywal. Ruch jest bowiem zespołem z najwyższej półki, walczy nie tylko w Pucharze Polski, ale jest w gronie drużyn walczących o miejsce na podium w rozgrywkach ligowych. Ale to wcale nie znaczy, że topowy zespół - jakim są chorzowianie - może już czuć się finalistą. My mamy mały plusik w postaci meczu rewanżowego na własnym boisku. Ale żeby to była dla nas jakaś korzyść, musimy uzyskać dobry wynik na wyjeździe - dodaje.
Przed siedmioma laty Piotr Mandrysz był trenerem Ruchu, powraca zatem poniekąd na stare śmieci. - Pracowałem na Cichej w bardzo nieciekawym okresie dla tego klubu, co do dzisiaj odbija mu się czkawką - wspomina. Nie będę rozwijał tego wątku, ale zainteresowani wiedzą, o co chodzi. Na pewno nie byłem zadowolony z efektów swojej pracy w Ruchu, bo spadliśmy wtedy z ekstraklasy. Bardzo mnie to bolało, podobnie jak kibiców "Niebieskich".
W przeprowadzonej przez nas sondzie na najlepszego trenera Ruchu w ostatniej dekadzie, Piotr Mandrysz otrzymał zaledwie 32 głosy. Nie pozwoliło mu to na zdobycie nawet 1%.
źródło: Sport / Niebiescy.pl