Jeśli statystyki są po to, by je zmieniać, to "Niebiescy" powinni w sobotę zakasać rękawy i zabrać się za poprawienie fatalnego bilansu ostatnich spotkań ze Śląskiem.
Kiedy w 1997 roku Witold Wawrzyczek zmarnował rzut karny w doliczonym czasie meczu przy Oporowskiej we Wrocławiu, najpewniej rzucił na Ruch zły urok. Od tamtego sezonu na 15 rozegranych spotkań chorzowianie schodzili z boiska zwycięscy zaledwie dwa razy! Wprawdzie kilkanaście miesięcy temu udało im się pokonać wrocławian po raz trzeci (2:1 w ćwierćfinale Pucharu Ekstraklasy), ale klątwa nie dała za wygraną i drużyna prowadzona wówczas przez trenera Bogusława Pietrzaka ukarana została... walkowerem. Piłkarze z Cichej wcale nie po cichu liczą więc na odwrócenie złej karty. - W tym sezonie potrafiliśmy przełamać złe passy, choćby w meczach z Bełchatowem i Cracovią. Teraz czas na Śląsk - zapowiada Ariel Jakubowski.
Szansy chorzowianie upatrują między innymi w fatalnej sytuacji kadrowej Śląska. Z różnych przyczyn nie zagrają Piotr Ćwielong, Tadeusz Socha, Vuk Sotirović, Jarosław Fojut, Amir Spahić i Marek Gancarczyk. - Ale to zawsze może być dla nich element mobilizacji - przestrzega Waldemar Fornalik. - Oni nie mają nic do stracenia. Stracić możemy my, jeśli tego meczu nie wygramy - dodaje szkoleniowiec niebieskiej sensacji ekstraklasy.
Ryszard Tarasiewicz nie zdołał nawet skompletować na sobotnie starcie osiemnastu graczy. - Na pewno inaczej gra się w optymalnym składzie, kiedy wszyscy są zdrowi i nie pauzują za kartki - mówi Ćwielong. Były zawodnik "Niebieskich", obecnie przywdziewający barwy Śląska stara się jednak znaleźć także dobre strony osłabień. - Sądzę, że ci, którzy zagrają w sobotę, będą chcieli pokazać się trenerowi i dając z siebie wszystko przyniosą drużynie dużo korzyści - dodaje.
Sam Tarasiewicz ma bardzo dobre wspomnienia związane ze stadionem Ruchu. To na nim debiutował w 1980 roku w ekstraklasie jako zawodnik. Sześć lat później strzelił na nim dwa gole, ale górą byli gospodarze, którzy wygrali dzięki trafieniu... Waldemara Fornalika.
Jak działała "wrocławska klątwa":
1996/97
17.08.1996 Ruch - Śląsk 1:1 [Śrutwa - Moskal]
06.04.1997 Śląsk - Ruch 1:1 [Kasperek - Gaca]
2000/01
17.09.2000 Śląsk - Ruch 3:2 [Stokowiec, Kowalczyk, Janus - Gorawski 2]
02.05.2001 Ruch - Śląsk 3:1 [Gorawski, Woś (k), Grzelak - Paszulewicz]
2001/02
25.08.2001 Ruch - Śląsk 2:2 [Bizacki, Śrutwa - Szewczyk, Naskręt]
27. 10.2001 Śląsk - Ruch 1:0 [Jezierski]
2005/06
11.09.2005 Śląsk - Ruch 3:1 [Kowal 2, Sztylka - Łudziński]
22.04.2006 Ruch - Śląsk 0:2 [Egharevba, Budka]
2006/07
26.08.2006 Ruch - Śląsk 3:0 [Ćwielong 2, Bonk]
07.04.2007 Śląsk - Ruch 1:0 [Szewczuk]
2008/09
Ekstraklasa
11.11.2008 Ruch - Śląsk 1:2 [Zając - Szewczuk, Gancarczyk]
06.12.2008 Śląsk - Ruch 3:1 [Pilarz (s), Dudek (k), Sotirović - Brzyski]
Ćwierćfinał Pucharu Ekstraklasy:
25.03.2009 Śląsk - Ruch 3:0 [walkower za nieprzepisową ilość zmian w zespole gości]
30.03.2009 Ruch - Śląsk 0:1 [Dudek]
2009/10
27.09.2009 Śląsk - Ruch 0:0
Bilans:
15 meczów, 9 zwycięstw Śląska (w tym 1 walkowerem), 2 zwycięstwa Ruchu, 4 remisy. Bramki 24:15 dla Śląska.
|
źródło: Niebiescy.pl