- Artur Sobiech jest już w moim notesiku. Nie wykluczam powołania go na następne konsultacje - zdradza Franciszek Smuda, który docenia znakomitą skuteczność niespełna 20-letniego napastnika "Niebieskich".
Smuda, w przeciwieństwie do swojego poprzednika Leo Beenhakkera, często przyjeżdża na mecze "Niebieskich". - Bardzo lubię patrzeć na Ruch - przyznaje trener Franciszek Smuda, który oglądał piłkarzy trenera Fornalika nie tylko w Chorzowie, ale także w spotkaniach wyjazdowych, jak chociażby ostatnio w Krakowie z Cracovią. - Chorzowianie grają z polotem i do przodu. Z wielkim zaangażowaniem walczą o każdy metr boiska, czyli prezentują futbol, jaki ja zawsze preferowałem. Widać, że piłka sprawia im wielką radość, oni cieszą się grą.
Z Ruchu do reprezentacji trafił już Maciej Sadlok. - To już stary reprezentacyjny wyga, ja z niego zrobiłem lewego obrońcę i świetnie sobie poradził na tej pozycji - podkreśla Smuda.
Jeszcze w Chorzowie powołanie do drużyny narodowej zastało Tomasza Brzyskiego, który obecnie cieniutko przędzie z "Czarnymi Koszulami". Niewykluczone, że wkrótce zaszczytu spotkania z najlepszymi polskimi piłkarzami dostąpi kolejny "niebieski" piłkarz. - Być może powołanie na konsultacje otrzyma Artur Sobiech - zdradza Franz Smuda - choć jeszcze za wcześnie o tym przesądzać. Ten napastnik już dawno jest zapisany w moim notesiku, bacznie mu się przyglądam. Sobiech strzela bramki w lidze, rozwija się prawidłowo, ale uważam, że gdybyśmy mu teraz zaczęli "mieszać" w głowie reprezentacją, byłoby to trochę na wyrost. Musi jak najwięcej grać, mieć stabilne miejsce w zespole i dalej ciężko pracować. Jeśli mogę mu udzielić jakiejś wskazówki, to szczególnie musi pracować nad koordynacją ruchową. Moim zdaniem jest trochę za sztywny. To wysoki chłopak, więc te koordynacyjne aspekty są u niego szczególnie ważne.
źródło: Sport / Niebiescy.pl