Zespół Ruchu świetnie spisywał w całej rundzie jesiennej.
Michał Pulkowski jest pewniakiem w tali kart trenera Marka Wleciałowskiego. Pomocnik "Niebieskich" nie strzela co prawda wielu goli i nie zalicza ogromnej ilości asyst, ale znakomicie rozdziela piłki w środku pola. "Pulo" wraz z kolegami z drużyny może zacząć myśleć o zasłużonym urlopie. Bo już w styczniu chorzowianie rozpoczną przygotowania do rundy rewanżowej, by spełniły się słowa pieśni: "Nadejdzie wiosna i lepsza czasy powróci KS Ruch Chorzów w szeregi ekstraklasy!".
- Znacznie przyczyniłeś się do pierwszego w historii Ruchu Chorzów zwycięstwa z Podbeskidziem.
Michał Pulkowski: - Ja też pierwszy raz w swojej karierze wygrałem z Podbeskidziem i bardzo się z tego cieszę.
- Twój dorobek rundy jesiennej to dwa gole, dwie asysty i wspaniała gra w środku. Jesteś zadowolony?
- Nie mnie oceniać moją grę. Może goli i asyst jest trochę mało, ale czasami trzeba się zająć inną robotą i tak wychodzi po prostu. Bramka w meczu z Odrą była ważna, ta z Pucharu Polski trochę mniej. Nie ważne jednak, kto strzela ważne żebyśmy wygrywali i dążyli do celu, jakim jest awans do ekstraklasy.
- Był to dla was ciężki mecz?
- Podejrzewaliśmy, że taki będzie i był. Trener od początku tygodnia mówił nam, że jedziemy jak na wojnę (śmiech). Było ciężko, ale udało się wygrać.
- Mogliście strzelić więcej bramek. Mikulenas strzelił gola, ale sędzia gwizdnął faul na Merdzie. Co sądzisz o tej sytuacji?
- Podobno była to bramka prawidłowa. Na temat pracy sędziego nie będę się wypowiadał, ale każdy widział, co się działo. Dzięki Bogu "Przemek" strzelił na 1:0 i to wystarczyło.
- Po meczu długo cieszyliście się razem z kibicami.
- Przyjechali tutaj w bardzo dużej liczbie. Nawet w meczach, gdy jest ciężko bardzo nam pomagają i razem z nami "gonią" wynik.
- Chciałbyś zostać prowadzącym dopingu na Ruchu?
- (śmiech) Tak sobie wymyśliłem, że raz sobie krzyknę przez megafon, ale od prowadzenia dopingu jest ktoś inny.
- Zostaliście liderem drugiej ligi na całą zimę. Teraz zasłużony urlop?
- Bardzo się z tego cieszymy, że jesteśmy na pierwszym miejscu. Nie chciałbym się wypowiadać na temat urlopów, bo nie zostało nam to jeszcze powiedziane. Słyszeliśmy jakieś pogłoski, ale wszystko zależy od kierowników i dyrektorów, bo to oni decydują, kiedy mamy wolne, a kiedy trenujemy. Teraz czeka nas spokojniejsza i trochę wesoła zima. Od stycznia przygotowujemy się do rundy wiosennej i czeka nas ciężka praca.