Ach, co to był za tydzień! Najpierw bardzo ważna wygrana z "Torfiorzami", choć jak napisał Pan Dariusz Ostafiński w "Przeglądzie Sportowym", karny był jego zdaniem "gospodarski"! Panie Darku wszyscy, ale to wszyscy, dziennikarze i fachowcy we wszystkich programach telewizyjnych byli odmiennego zdania, więc może niech Pan zacznie oglądać mecze Ruchu w sposób bardziej obiektywny!
Jeszcze o jednej sprawie dotyczącej Pańskiej relacji z wyżej wymienionego meczu chciałbym napisać. Otóż napisał Pan, że: "Tomasz Wróbel, szybki skrzydłowy gości, ośmieszał Nykiela w pojedynkach i pod bramką Krzysztofa Pilarza, zwłaszcza w pierwszej połowie". W takim razie proszę mi wytłumaczyć fakt otrzymania przez Krzysztofa Nykiela w tym meczu noty "6" (jak większość naszej drużyny) oraz fakt znalezienia się prawego obrońcy w "Jedenastce tygodnia" w gazecie, którą Pan reprezentuje? Czyżby 15 prawych obrońców pozostałych zespołów grających w ekstraklasie było aż tak beznadziejnych, że ośmieszany podobno Nykiel był z nich najlepszy? Dziwne to dla mnie!
We wtorek miałem okazję być świadkiem "na żywo" awansu "Niebieskich" do półfinału Pucharu Polski i faktem jest, że gdyby się nie udało "zwycięsko przegrać" z Legią, byłbym pierwszym, który ganiłby do bólu Marcina Zająca za nie wykorzystanie 3 stuprocentowych szans na zdobycie gola! Oczywiście, gdyby "Kicaj" wykorzystał choć jedną z tych "setek" mecz trwałby z pewnością 90 minut i koledzy nie wychodziliby z szatni przy Łazienkowskiej aż tak zmęczeni! Na szczęście, jak pewnie wszyscy oglądający ten mecz w TV widzieli, zimną krew zachował "Ecik" Janoszka i mogliśmy skromnie, bo skromnie, ale jednak, świętować po raz kolejny wygraną w dwumeczu nad Legią!
Z pewnymi obawami jednak czekałem na sobotni mecz z Cracovią, która jak wiadomo nie grała w tygodniu i mogła spokojnie przygotować się do meczu z Ruchem. Kiedy jednak dowiedziałem się, że po 9 minutach "Niebiescy" już prowadzą z Pasami i to po strzale Marcina Zająca, po raz kolejny przekonałem się jak przewrotny bywa los piłkarzy! W tym momencie już na pewno nie będziemy wypominać "Kicajowi" meczu w Warszawie, a tylko przyjdzie nam mieć nadzieję, że w ligowym meczu w Chorzowie takich pudeł nie będzie! A wtedy być może, a raczej na pewno, będzie to mecz o medal mistrzostw Polski!
Póki co, w 5 meczach ligowych na koncie piłkarzy 10 punktów, przy bramkach 10:4, a okazało się, że ulegliśmy jedynie rewelacji wiosennych rozgrywek! Zresztą jestem przekonany, że na Święta i tak będziemy się cieszyć z medalowej pozycji w tabeli, bo przecież w Poznaniu mecz dwóch naszych sąsiadów w tabeli, Lecha z Legią! Zresztą w losowaniu Pucharu Polski też los był przychylny, bo przyjdzie naszym ulubieńcom zmierzyć się z teoretycznie najsłabszą drużyną z kwartetu półfinalistów. Wniosek z tego tygodnia nasuwa się sam. Nasi piłkarze najlepiej czują się w tzw. cyklu meczowym, a w związku z tym, że do końca sezonu nie ma jakichś większych przerw... Czyżby zatem w tym roku udało się na 90-lecie klubu wywalczyć miejsce w Lidze Europejskiej? Byłoby to wręcz niewiarygodne, bo przecież wszyscy wiemy z jakimi problemami borykają się i piłkarze i działacze. A propos tych ostatnich. Nic tak nie motywuje do pracy sportowców niż wysyłanie im "gratulacji" na konta!
Wesołych Świąt i Niebieskiego Alleluja!
Bogdan Kalus
P.S. Życząc Andrzejowi Niedzielanowi szybkiego powrotu do zdrowia, widzę jeden plus w jego urazie. Otóż, moim zdaniem nie będzie latem wielkiej kolejki chętnych po "Wtorka", co znacznie zwiększa szanse na pozostanie Andrzeja przy Cichej!