Każda, nawet ta najgorsza passa musi się kiedyś skończyć. Tak było dzisiaj na stadionie przy ulicy Rychlińskiego, gdzie po raz pierwszy w historii Ruch Chorzów skromnie, ale zasłużenie pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 po golu Przemysława Łudzińskiego. Tym samym "Niebiescy" wykorzystali potknięcie Hydrobudowy Bydgoszcz i zasiedli na fotelu lidera, szczycąc się mianem Mistrza Jesieni!
Wygrana nie przyszła łatwo podopiecznym Marka Wleciałowskiego. Nie od dziś wiadomo było, że Podbeskidzie u siebie jest bardzo niewygodnym rywalem. Mecz od początku był bardzo zacięty, gra toczyła się głównie w środku pola, jednak niewiele wynikało z walki obu zespołów. O pierwszych dwóch kwadransach można powiedzieć tylko, że... były. Żadnej z drużyn nie udało się przeprowadzić w tym okresie gry składnej akcji. Bliżej zdobycia bramki byli gospodarze. W 19. minucie prawą flanką pognał Mariusz Sacha, piłka po jego dośrodkowaniu przeleciała nad wszystkimi zawodnikami w polu karnym i zamykający akcje Marcin Kocur uderzył obok lewego słupka bramki Sebastiana Nowaka.
Serca nie tylko bielskich fanów zabiły nieco szybciej, kiedy to po rzucie wolnym bitym z 30 metrów przez Dariusza Kołodzieja zawahał się wyjść Nowak. Tomasz Górkiewicz najwyraźniej nie przypuszczał, że taka będzie reakcja bramkarza Ruchu i nie zdążył dojść do futbolówki. Swoją okazję miał także Przemysław Łudziński, który dostał podanie w uliczkę od Grażvydasa Mikulenasa. Górą był jednak Łukasz Merda, który dynamicznym wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo. Litwin miał swój udział również w akcji z 44. minuty, gdy dostał dokładne dośrodkowanie od Piotra Ćwielonga. "Graża" strzelił w środek bramki i golkiper miejscowych nie miał problemów z obroną. Zdecydowanie najładniejszym momentem pierwszej, nieciekawej połowy było uderzenie z przewrotki Grzegorza Patera. Sędzia odgwizdał jednak spalonego i na nasze szczęście gol nie został uznany.
W pierwszej odsłonie meczu lepszy od gry piłkarzy był doping kibiców chorzowskiego Ruchu, dla których "klatka" okazała się za mała! Z tego powodu spora część sympatyków "Niebieskich" zmuszona była zająć dwa sąsiednie sektory. Liczbę fanów z Chorzowa szacuje się na około półtora tysiąca.
Początek drugiej odsłony był zupełnie odmienny niż pierwsze 45 minut. Najwyraźniej w szatniach padło kilka cierpkich słów z ust obu szkoleniowców. Tuż po zmianie stron Łudziński w podobny sposób, jak w pierwszej połowie został uprzedzony przez Merdę. Swoich sił z dystansu próbował również Pater. Po strzale doświadczonego pomocnika Nowak z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny. To wydarzenie wyraźnie podziałało na wyobraźnię gospodarzy, którzy nieco śmielej zaczęli atakować bramkę Ruchu. W 56. minucie niewiele pomylił się Krzysztof Chrapek, piłka po jego uderzeniu przeleciała kilkanaście centymetrów nad poprzeczką przyjezdnych. Niespełna kilkadziesiąt sekund później ten sam zawodnik przegrał pojedynek "sam na sam" z "Sebą".
Przed upływem 70. minuty miały miejsce dwie kontrowersyjne sytuacje. Sędzia dwukrotnie nie uznał bramki strzelonej przez Mikulenasa. Za pierwszym razem prowadzący to spotkanie Piotr Maurek stwierdził, że Litwin faulował bramkarza gości, a w drugiej przychylił się do decyzji sędziego liniowego, który podniósł swoją chorągiewkę sygnalizując tym samym pozycje spaloną. Ale co się odwlecze...
W 73 minucie spotkania prowadzenie dla Ruchu uzyskał Łudziński po znakomitej wrzutce Marcina Makucha. Do końca spotkania Ruch grał, jak na doświadczoną drużynę przystało mądrze, szanując piłkę i nie zwalniając tempa.
Po końcowym gwizdku uszczęśliwieni piłkarze zachęcili swoich sympatyków do wspólnego odśpiewania: "Lidera mamy". I tak też pozostanie przynajmniej do wiosny, kiedy to rozgrywki wznowi piłkarska druga liga.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0) Ruch Chorzów
Strzelcy:
Łudziński 74'
Żółte kartki:
Łudziński, Ćwielong, Pulkowski (Ruch)
Składy:
Podbeskidzie: Merda - Cienciała, Mouzie, Gorszkow, Górkiewicz (87' Odrzywolski) - Pater, Koman, Kołodziej, Sacha (68' Zdolski) - Kocur (46' Józefowicz), Chrapek.
Ruch: Nowak - Adamski, Baran, Klaczka, Makuch - Grzyb, Bonk, Pulkowski, Ćwielong (73' Domżalski) - Łudziński, Mikulenas (90' Misiura).
Sędzia: Piotr Maurek (Kraków)
Widzów: 6.000 (w tym około 1.500 kibiców Ruchu)