"Niebiescy" pojechali dziś do stolicy, aby zrobić jutro kolejny krok w kierunku triumfu w krajowym pucharze. Póki co stawką jest awans do półfinału, a skromna zaliczka z pierwszego spotkania i plaga kontuzji nie dodaje chorzowianom animuszu.
Wprawdzie korzystny rezultat z pierwszej potyczki (Ruch pokonał rywala przy Cichej 1:0 po widowiskowym golu Artura Sobiecha) jest drobnym handicapem, ale Waldemar Fornalik i tak ma spory ból głowy. Przeciwko Legii na pewno nie zagrają Martin Fabusz i Andrzej Niedzielan, a w ostatnich dniach ze składu wypadli Gabor Straka, Maciej Sadlok i Krzysztof Nykiel. Są wiec ubytki zarówno w napadzie, jak i w defensywie. Jak je załatać? Najlepiej młodzieżą. W kadrze meczowej zmieścili się Michał Brzozowski, Grzegorz Goncerz oraz Paweł Lisowski, który w miniony weekend zadebiutował w Ekstraklasie. Nie powinno mu więc zabraknąć pewności siebie, bo z GKS-em Bełchatów po wejściu na boisko prezentował się jak stary wyjadacz.
Nieco lepiej pod względem kadrowym wypadają warszawianie. Do gry wraca stanowiący o sile ataku Bartłomiej Grzelak. Choć w jego wypadku mówienie o dużej sile rażenia to małe nadużycie - ma na koncie 4 trafienia.
Na problem ten zwraca zresztą uwagę "nowy-stary" szkoleniowiec Legii, która na razie na zmianie trenera nie zyskała. Stefan Białas na początek przegrał pierwszą konfrontację z "Niebieskimi", a w ostatnią sobotę zremisował na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław i dał dogonić się rywalom w ligowej tabeli. - Ruch prezentuje ciekawy futbol. My mamy problem ze strzelaniem goli, nie tylko w ostatnich dwóch spotkaniach, ale w szerszym wymiarze czasowym - ocenił Białas. Stojący po drugiej stronie barykady Wojciech Grzyb przestrzega zaś swych kolegów przed skupianiem się na kurczowej obronie przewagi wypracowanej tydzień wcześniej: - Zachowawcza gra na remis kończy się czasami źle. Dogrywka byłaby czymś, czego nie chcemy.
Na ostatnich zajęciach przed rewanżem "Legioniści" trenowali uderzenia z jedenastu metrów. O tym, czy takie umiejętności przydadzą się przy Łazienkowskiej, przekonamy się we wtorkowe popołudnie. Mecz poprowadzi arbiter z Lublina - Paweł Gil. Pierwszy gwizdek o nietypowej porze, bo o 14. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi stacja TVP Sport, a my tradycyjnie zapraszamy na naszą
relację LIVE.
źródło: Niebiescy.pl