Runda jesienna jeszcze na dobre się nie zakończyła, a "transferowe mercato" zaczyna wrzeć. Na każdym kroku czytamy, że jednego piłkarza chce kupić Wisła, innego Legia, a jeszcze innego Zagłębie. Jednak także drużyna "Niebieskich" nie pozostaje bierna. Na celowniku Ruchu widnieje kilku piłkarzy. Jedni o bardziej znanych nazwiskach (np. Jacek Magiera z Cracovii) inni to dopiero gracze na dorobku. Jednym z nich jest obrońca Radomiaka Radom, Krzysztof Nykiel. Drużyna z Chorzowa interesowała się tym defensorem już od kilku miesięcy. Dziś można powiedzieć, że będzie on pierwszym, zimowych wzmocnieniem drużyny aspirującej do awansu.
Jako, że osoba Krzysztofa Nykiela może być anonimowa dla większości kibiców, warto przytoczyć tutaj krótki życiorys tego zawodnika. Urodził się 8 sierpnia 1982 roku w Łodzi. Jest wychowankiem ŁKS-u. Kolejnym przystankiem w jego karierze była Szkoła Mistrzostwa Sportowego Łódź, skąd przeszedł do Piotrcovii Piotrków Trybunalski. Spędził tam 2 lata. Następnie w sezonie 2002/2003 był graczem Korony Kielce. Podbój Kielecczyzny najwyraźniej mu się nie udał, gdyż szybko, bo już po roku zamienił otoczenie na Unię Janikowo. Tam bezskutecznie walczył o awans do drugiej ligi. Upragnioną promocję uzyskał wiosną, w sezonie 2004/2005, lecz już z drużyną Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie. Jego świetną grę w defensywie dostrzegli menedżerowie z Ekstraklasy. Nykiel podpisał kontrakt z Polonią Warszawa. Na pierwszoligowych boiskach pojawił się jednak tylko 6 razy. Z drużyny "Czarnych Koszul" odszedł już w przerwie zimowej sezonu 2005/2006. Osiadł w Radomiaku Radom, gdzie gra do dziś. Tego wysokiego obrońcę cechuje niezwykła dynamika i dobre wyszkolenie techniczne. Niedawno chciała go zatrudnić pierwszoligowa Wisła Płock.
- Jesteś podporą defensywy Radomiaka.
Krzysztof Nykiel: - Tak, grałem z tą drużyną jeszcze w drugiej lidze. Niestety po spadku musimy walczyć w trzeciej lidze. Zajmujemy chyba 7 miejsce, a mnie nie satysfakcjonuje gra na tym szczeblu. Mój kontrakt wygasa z końcem tego roku. Później będę wolnym zawodnikiem i nikt mi nigdzie nie zabroni przejść.
- Działacze z Radomia tak łatwo chcą się ciebie pozbyć?
- Radomiak walczy o to, bym wciąż reprezentował jego barwy, ale ja się chcę rozwijać. Działacze raczej nic już nie zrobią by mnie zatrzymać.
- Jesteś więc po słowie z Ruchem Chorzów?
- "Niebiescy" to wielki klub. Jeden z najbardziej utytułowanych w Polsce. Występy na Cichej to zaszczyt dla każdego piłkarza! Wiem, że są tu świetni kibice, i w dużej liczbie dopingują swoją drużynę. Klub jest poukładany. Ma swój cel nadrzędny - awans do Orange Ekstraklasy. Miło byłoby powrócić na pierwszoligowe boiska. Ja po prostu marzę o grze w tak świetnej drużynie.
- Nie przestraszysz się tak głośnego dopingu? Nawet Hydrobudowa Bydgoszcz zlękła się 10 tysięcy kibiców.
- Oni jeszcze bardziej zmotywują mnie do gry! To zapewne wielka rzecz, grać na tak wypełnionym stadionie. Przyznam, że wcześniejsze zespoły, w których grałem nie posiadały tak żywiołowej widowni. O waszych kibicach mówi się w całym kraju! Są czołówką!
- Ostatnie nabytki "Niebieskich" nie zawsze grają w pierwszym składzie.
- Osobiście znam Michała Osińskiego, który również grał w ŁKS-ie. On ma pewne miejsce w pierwszej jedenastce. Możliwe, że z nim będę walczył o pozycję lewego obrońcy? Poza tym znam Grzesia Domżalskiego, jeszcze z gry w Drwęcy. On i Misiura to bardzo dobrzy zawodnicy, potrzebują chyba tylko czasu na aklimatyzację.
- A co z zainteresowaniem Wisły Płock?
- Powiem może tak. Lepiej w glorii chwały awansować do Ekstraklasy niż pograć w niej chwilę i z hukiem spaść...
Jak więc widzimy, piłkarska zima w Chorzowie będzie stała pod znakiem wzmożonej rywalizacji o miejsca w obronie. Krzysztof Nykiel twierdzi, że udowodni swoją grą przydatność do drużyny. Mimo 24 lat, jest już piłkarzem ukształtowanym, swoje szlify zbierał w Ekstraklasie. Wypada tylko mieć nadzieję, że okaże się transferem w dziesiątkę.
Foto: radomiak.com.pl