Niewątpliwie jest czołową postacią w drużynie Marka Wleciałowskiego i nikt na Cichej nie wyobraża sobie, aby mogło go zabraknąć w składzie "Niebieskich".
Grzegorz Baran w meczu przeciwko Wiśle Kraków zaliczył kolejny, świetny występ. Największą radość kibicom sprawiła jego bramka, która dodała chorzowianom pewności i otworzyła drogę do dalszej fazy rozgrywek Pucharu Polski.
- Włożyliście w spotkanie z Wisłą mnóstwo zdrowia, woli walki i determinacji. To wszystko z was eksplodowało na boisku.
- Byliśmy na pewno dobrze nastawieni pozytywną siłą przed tym meczem. Gdybyśmy wyszli na boisko zdekoncentrowani, zagralibyśmy na stojąco, to na pewno by nam się nie udało pokonać Wisły. Zrobiliśmy ogromną niespodziankę, ale wierzyliśmy w to zwycięstwo. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę, i to niezależnie od tego czy przyjdzie nam się spotkać z zespołem z drugiej czy pierwszej ligi. Uważam, że jest to nasze zasłużone zwycięstwo.
- Dużo pracy czekało was w obronie w meczu z Wisłą.
- Szczerze mówiąc, to odkąd jestem w Ruchu, to jeszcze nie miałem tyle pracy z tyłu, co w meczu z Wisłą. Wygraliśmy, ale martwi mnie to, że straciliśmy tą jedną bramkę. Trochę się zdekoncentrowaliśmy i Paweł Brożek udowodnił, że jest znakomitym zawodnikiem. Był przecież na Mistrzostwach Świata. Mogłem się w tej sytuacji lepiej zachować, ale Wisła niejednym strzela, i to po niejednej bramce.
- Rzadko się zdarza, że wygrywa z Wisłą na jej terenie pierwszoligowiec. Przyjechał drugoligowiec i ogromna niespodzianka.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nam się udało. Myślę, że to zwycięstwo było zasłużone, bo nie broniliśmy się, a graliśmy otwartą piłkę.
- Po takim spotkaniu oferty pewnie będą do Ciebie napływały.
- Nie wiem czy będę miał więcej ofert czy nie. Ja się koncentruję na grze w Ruchu i mam tutaj postawiony jeden cel: awansować do Orange ekstraklasy i zajść jak najdalej w Pucharze Polski. I to chcę osiągnąć! Na razie nie myślę o jakichś ofertach, koncentruję się na grze i założeniach trenera.
- Zajść jak najdalej, czyli zdobyć Puchar?
- Oczywiście! Każdy gra w tych rozgrywkach po to, aby wygrywać. My w każdym meczu będziemy grali o zwycięstwo, a jak będzie dalej, zobaczymy. Po takim zwycięstwie na Wiśle przeciwnicy pomyślą o nas poważnie i uświadomią sobie, że Ruch nie bez powodu gra tak dobrze w drugiej lidze.
- Dalej będzie już łatwiej?
- Każde spotkanie jest inne. Zobaczymy na kogo trafimy. Wszystko zależy od dyspozycji dnia. A z kim nie zagramy, to będziemy grali swoją piłkę: otwartą, miłą dla oka, i oby skuteczną.
- A na kogo chciałbyś trafić w dalszej rundzie?
- Nie ukrywam, że na Cracovię Kraków (gra tam brat Grzegorza, Arkadiusz – przyp. red.)
- No właśnie, bratu nie udało się wygrać na Reymonta. Słodka zemsta?
- W pewnym momencie o tym myślałem. Arek do mnie dzwonił i powiedział: "spróbuj, mnie się nie udało, ale może tobie się poszczęści". Wygraliśmy, strzeliłem bramkę i bardzo się cieszę z końcowego wyniku.
- Zdołacie grać i o awans, i o zdobycie pucharu?
- Nie będzie to dla nas problemem. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani przez trenera Wleciałowskiego, który współpracuje z doktorem Wielkoszyńskim. Uważam, że pod względem fizycznym wyglądaliśmy w Krakowie bardzo dobrze.