Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Mówiliśmy przed meczem, że potrzeba trochę szczęścia, ale dzisiaj nie był to decydujący czynnik. Pokazaliśmy, że Ruch potrafi grać bardzo fajnie w piłkę, bo kilka akcji było godnych Wisły. Przy drugiej bramce świetnie rozklepaliśmy gospodarzy i wpakowaliśmy piłkę do pustej bramki. Nie mamy więc się czego wstydzić, a wręcz przeciwnie. Super zachowali się także nasi kibice, którzy przyjechali nas dopingować w znakomitej liczbie. Był to ciężki mecz, popełniliśmy niewiele błędów i stworzyliśmy sobie kilka klarownych sytuacji. Jeden błąd zrobiliśmy tylko przy bramce.
Uważam, że zwycięstwo dla nas było bardziej zasłużone, niż szczęśliwe. Determinacja z naszej strony była dlatego widoczna, ponieważ graliśmy z tak klasowym zespołem. W spotkaniu z Lechią Gdańsk była ona taka sama. Wtedy już w połowie meczu wiedziałem, że nie wytrzymam do końca spotkania. Dzisiaj cała drużyna dała z siebie wszystko i zostawiła na boisku resztki sił. Mimo wszystko mogliśmy ten rezultat jeszcze poprawić, bo w końcówce spotkania mieliśmy dogodą okazję. Teraz na pewno nie będzie z górki. Wszystko zależy od losowania. Może wpadniemy na Radomiak? Są jeszcze takie zespoły jak Lech, Groclin czy Korona. I powiem szczerze, że jeżeli mielibyśmy zdobyć Puchar, to po wyelimonowaniu klasowego zespołu. Dzisiaj juz przeszliśmy do historii piłki, bo wygrana z Wisłą na ich stadionie, to rzecz niespotykana. Wypada się tylko cieszyć, bo gramy dalej, choć ja już od dzisiaj myślę o meczu z Podbeskidziem.
Przemysław Łudziński (napastnik Ruchu Chorzów):
- Te zwycięstwo nas motywuje, ale przed nami jeszcze daleka droga. Wisła stworzyła sobie wiele sytuacji, ale była mniej skuteczna od nas i ich nie wykorzystała. Pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu. Na drugą wyszliśmy z tym samym założeniem, ale trochę opadliśmy z sił i Wisła zaczęła atakować, bo musiała. Gospodarze, na nasze szczęście, nie zdołali nawet zremisować. Kibice zachowali się pięknie, bo dopingowali przez 90 minut i nam pozostało tylko grać.
Paweł Brożek (napastnik Wisły Kraków):
- Zagraliśmy w drugiej połowie o niebo lepiej niż w pierwszej. Zabrakło trochę skuteczności i szczęścia pod bramką rywala, bo wynik mógł być inny. Graliśmy u siebie i chcieliśmy to spotkanie wygrać.Wystarczyła jedna kontra i Ruch prowadził dwoma bramkami. Udało mi się szybko strzelić kontaktową bramkę, potem mieliśmy jeszcze kilka sytuacji i szkoda, że przynajmniej nie strzeliliśmy tego jednego gola. Nie mamy dobrego okresu i mam nadzieję, że w sobotę przerwiemy tę złą passę, inaczej sobie tego nie wyobrażam. Trener chciał mi dać trochę odpocząć, bo byłem lekko po kontuzji. Sytuacja na boisku jednak to uniemożliwiła, miałem wnieść do gry trochę świeżości, ale nie udało się.
Maciej Stolarczyk (obrońca Wisły Kraków):
- Zespół Ruchu zagrał bardzo dobre spotkanie. Potrafił nam strzelić dwie bramki, a z kolei my nie mogliśmy wykorzystać tej przewagi, którą mieliśmy i udokumentować ją bramką. Uważam, że Ruch to bardzo dobra drużyna i na pewno ma wielkie szanse na awans do pierwszej ligi.