Marcin Zając (pomocnik Ruchu):
- Trudno mi powiedzieć, czy strzeliłem bramkę z pozycji spalonej. Kopnąłem piłkę do siatki, sędzia boczny nie podniósł chorągiewki, główny nie zareagował, czyli gol jest prawidłowy. Nie wiem, jak to będzie wyglądało w telewizji. Pewnie będziemy to na spokojnie analizować.
Wynik satysfakcjonuje nas połowicznie, ale teoretycznie możemy być zadowoleni, bo przywozimy z wyjazdu punkt. W końcówce Polonia nas trochę przygniotła, miała dużo stałych fragmentów, a także sytuacji w polu karnym.
Nie patrzymy na przeciwników, tylko skupiamy się na każdym najbliższym meczu. Zremisowaliśmy w Warszawie i za tydzień czeka nas kolejny ligowy mecz, a jeszcze drodze zagramy z Legią w Pucharze Polski. Mamy robić swoje i nie zwracać uwagi na rywali, a co będzie na koniec? Zobaczymy.
Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu):
- Dobrze się czułem po powrocie do wyjściowej jedenastki. Fajnie nam się ułożył mecz, ale wpadła przypadkowa bramka Polonii i nie utrzymaliśmy tego prowadzenia. W drugiej połowie bardziej skupiliśmy się na obronie, chociaż próbowaliśmy zawiązać też jakieś sytuacje. Szkoda tej niewykorzystanej pod koniec pierwszej połowy. Na tym boisku było nawet niezłe widowisko i kibice mogą być zadowoleni. Nasza murawa na Cichej jest dziesięć razy lepsza.
Zagrałem na lewej stronie, a też podobnie, jak Krzysiu Nykiel jestem prawonożnym zawodnikiem. To kwestia przyzwyczajenia i pogrania trochę na tej pozycji. Dzisiaj momentami nieźle to już wyglądało.
Michał Pulkowski (pomocnik Ruchu):
- Nie potrafiłem się za bardzo odnaleźć na tej murawie, gdzie trudno było pograć w piłkę. Polonia walczy o życie i musieliśmy się temu przeciwstawić. Stworzyliśmy sobie po kilka okazji i remis jest zasłużonym wynikiem.
Na trybunach była część mojej rodziny. Nie cała, bo pewnie zabrakłoby sektora (śmiech). Zawsze przychodzą, kiedy jest mecz w Warszawie i przyjeżdżają też często do Chorzowa.
Tomasz Brzyski (obrońca Polonii):
- Ciężko mi się grało przeciwko byłym kolegom. Nie było wielu starć, ale powalczyłem trochę z Krzysiem Nykielem, z "Zajączkiem" czy też z "Grzybkiem". Mieliśmy dziś trudnego przeciwnika, jakim jest Ruch Chorzów. Ten punkt nam nic nie dawał, dlatego bardzo chcieliśmy wygrać. Nie udało się, takie jest życie. Nie jesteśmy zadowoleni z tego rezultatu, bo mieliśmy swoje szanse. Było dużo stałych fragmentów gry, po których trzeba było zdobyć bramkę. Walczymy o utrzymanie i mamy trudne zadanie do wykonania, ale myślę, że mu podołamy.
Piotr Dziewicki (obrońca Polonii):
- Byliśmy może nawet za bardzo zdeterminowani, by walczyć o trzy punkty. Przez to na początku było trochę nerwówki, ale podnieśliśmy się z tego 0:1 i strzeliliśmy bramkę. Wydaje mi się, że byliśmy drużyną lepszą i dojrzalszą. Szkoda, że nie udokumentowaliśmy tego drugim golem.
W drugim meczu tracimy bramkę ze spalonego i na pewno nam to nie pomaga w odnoszeniu sukcesów. Najważniejsze jest nie stracić, a potem myśleć o strzeleniu. Szkoda, bo w końcowym rozrachunku może nam zabraknąć tych dwóch punktów.
źródło: Niebiescy.pl