- Nie zagraliśmy takiego meczu, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni na stadionie Ruchu - mówi o wczorajszym spotkaniu z Zagłębiem Lubin Grzegorz Kapica.
Skaut Ruchu Chorzów przyczynę porażki upatruje w zmianie, jakiej trener Marek Bajor dokonał w 61 minucie meczu. - Wejście Micanskiego przeważyło szalę na korzyść Zagłębia. Znalazł się w tych miejscach, gdzie napastnik powinien się znaleźć. Lubinianom sprzyjało także szczęście, ale trzeba im oddać, że zapracowali sobie na to zwycięstwo. My nie zagraliśmy takiego meczu, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni na stadionie Ruchu, a goście postawili nam bardzo trudne warunki. Byli skoncentrowani i skupieni na grze defensywnej. To był mecz Zagłębia, które lepiej dostosowało się do arcytrudnych warunków - twierdzi mistrz Polski z Ruchem w sezonie 1988-89.
Zdaniem Grzegorza Kapicy nie bez znaczenia była też kontuzja Andrzeja Niedzielana. - Kiedy schodzi piłkarz, który jest silnym punktem zespołu, to musi się to odbić na jakości gry zespołu. Na razie ławka chorzowskiego nie jest wymarzona. Nie ma sytuacji, że wchodzi zawodnik i przechyla szalę tak, jak to było w przypadku Micanskiego albo w ostatnim meczu z Wisłą, kiedy dwie zmiany Skorży zadecydowały o zwycięstwie "Białej Gwiazdy". Nie można się załamywać i rozdzierać szat. Spotkanie nam nie wyszło, trzeba o tym zapomnieć, poczekać na następny mecz i iść dalej - kończy.
źródło: Niebiescy.pl