Kolejne trzy punkty zostały w Chorzowie! Na dodatek "Niebiescy" po dzisiejszym zwycięstwie nad gdańską Lechią 1:0 i bramce najlepszego strzelca Ruchu w ubiegłym sezonie Grażvydasa Mikulenasa zostali – przynajmniej do jutra - liderem drugoligowych rozgrywek.
Mimo bardzo niskiej temperatury kibice po raz kolejny pokazali, że są z drużyną na dobre i na złe, stawiając się w sile około 4000 osób. Na trybunach zasiadł także między innymi były Premier RP Jerzy Buzek, prywatnie sympatyk Ruchu. Serca chorzowskich fanów zadrżały już w pierwszej minucie, gdy Maciej Kalkowski z okolic 6 metra, będąc sam na sam z Nowakiem, trafił wprost w niego. Była to najlepsza okazja Lechii w całym meczu. Później na boisku istniał praktycznie tylko Ruch, jednak brakowało udokumentowania przewagi w postaci gola. Strzały z dystansu Bonka przechodziły nad poprzeczką, obok bramki strzelał Misiura.
W 24. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Kalkowski, jednak uderzenie było bardzo niecelne. Dobrą okazję zmarnował za to w 29. minucie Misiura, z 8 metrów strzelając obok bramki. W 32. minucie z około 13 metrów prawą nogą spróbował szczęścia Grzyb, jednak piłka poszybowała w stronę sektora gości, ponad poprzeczką. Najlepszą okazję Ruch zmarnował w 41. minucie. Bramkarz gości Bąk obronił piłkę po strzale „Grzybka” a sięgający po nią „szczupakiem” Ćwielong, mając sporą część bramki pustą, posłał futbolówkę obok prawego słupka… Do końca połowy Ruch zażarcie atakował rywala, jednak bezskutecznie.
Drugą połowę Ruch rozpoczął od mocnego uderzenia na bramkę rywala, i co najmniej jedna z tych akcji powinna zakończyć się bramką dla podopiecznych Marka Wleciałowskiego.
Najpierw po podaniu Ćwielonga, Łudziński z bliska skierował piłkę w boczną siatkę by za moment Ćwielong z 6 metrów nie trafił w bramkę. Ruch stale dominował, lecz brakowało wykończenia akcji. Można powiedzieć, iż w 59. minucie spotkania nastąpił przełomowy moment , gdyż na boisko został wprowadzony bohater dzisiejszego wieczoru. Miejsce Misiury zajął na boisku Mikulenas, który już 3 minuty po wejściu miał dobrą okazję bramkową, strzelając z główki po centrze Makucha. W 68. minucie obrońcy zablokowali strzał Łudzińskiego ze skraju pola karnego.
Aż wreszcie nadszedł upragniony moment dzisiejszego spotkania. 74. minuta gry. Makuch po ziemi podaje z prawej strony boiska piłkę do „Mikiego”, który strzałem z 14 metrów zapewnia chorzowianom prowadzenie. Do końca spotkania Ruch starał się atakować rywali, ale ci odpowiedzieli tylko rzutem wolnym, po którym „Seba” pewnie wypiąstkował piłkę za pole karne, zaś dobitka przeszła obok bramki.
Podsumowując całe spotkanie, Ruch zasłużenie odnosi kolejne zwycięstwo i zdobywa jakże ważne trzy punkty. Ogromnym mankamentem jest jednak skuteczność naszych napastników. Skromne 1:0 to najmniejszy wymiar kary dla gdańszczan. Mecz ten był ostatnim w rundzie jesiennej na naszym boisku. Spoglądając na wyniki osiągane na naszym terenie, śmiało można stwierdzić iż Cicha jest swoistą twierdzą. 10 meczów, 9 zwycięstw i tylko jedna porażka! Bilans bramkowy to 21-4. Do końca rundy już tylko 2 spotkania: pucharowe z Wisłą w Krakowie i ligowe z Podbeskidziem w Bielsku, tak więc
WSPOMÓŻMY NIEBIESKICH SWOJĄ OBECNOŚCIĄ!
Ruch Chorzów 1:0 (0:0) Lechia Gdańsk
Bramki: Mikulenas 74'
Żółte kartki: Buzała, Piątek, Szczepiński - Mikulenas, Baran
Składy:
Ruch: Nowak - Osiński, Baran, Adamski, Makuch - Grzyb (80' Domżalski), Bonk, Pulkowski, Ćwielong (90' Brzozowski) - Misiura (60' Mikulenas), Łudziński.
Lechia: Bąk - Pęczak, Trzebiński, Kosznik, Manuszewski (54' Brede) - Kalkowski, Szulik (78' Pietrowski), Żuk (65' Piątek), Szczepiński - Buzała, Cetnarowicz.
Sędzia: Tomasz Witkowski (Warszawa)
Widzów: 4000 (w tym gości ok. 200)