Przed piątkowym meczem jedno jest pewne. "Niebiescy" nie zdobędą w trzech ostatnich meczach dziewięciu punktów. Solidne lanie w Janikowie może jednak wpłynąć pozytywnie na podopiecznych Marka Wleciałowskiego. Zbliżający się mecz z Lechią Gdańsk udowodni, na jakim miejscu w szeregu plasuje się ekipa z Chorzowa. Będzie to swoisty sprawdzian dla piłkarzy, ale także i kibiców.
- Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Futbol to jest gra i porażki są wliczone w koszta. Raz się wygrywa, a raz przegrywa. Dotyczy to każdego, nawet Barcelony czy Chelsea. Nie inaczej jest z Ruchem. Oby ostatnia klęska była nawozem sukcesu i przypomniała piłkarzom, że jeszcze długa droga do Orange Ekstraklasy. Mecz z Lechią będzie trudniejszy niż z Unią. Trzeba teraz udowodnić tym tysiącom ludzi, że kryzys minął. Niebiescy! Zagrajcie dla kibiców!- motywuje Eugeniusz Nagiel, eks piłkarz Ruchu.
- Ruch jest w dołku i widać to gołym okiem. Taką zapłacili cenę za grę na najwyższych obrotach we wcześniejszych spotkaniach. Jest to jednak wciąż klasowa drużyna i darzę ją szacunkiem. Takich zespołów nie wolno lekceważyć, nawet jeśli przechodzą kryzys. Zajmujemy teraz bezpieczną szóstą pozycję w stawce. To dobra odskocznia, aby zaatakować wyższe lokaty. Ostatnie efektowne zwycięstwo dodało nam pewności siebie, więc nie pozostaje nam nic innego, jak przyjechać do Chorzowa i powalczyć o punkty. Obdywie drużyny bardzo ich potrzebują - stwierdza Sławomir Wojciechowski, pomocnik Lechii, dawniej gracz Bayernu Monachium.
Piątkowy przeciwnik Ruchu Chorzów został założony w 1945 roku jako Balia Gdańsk. Po kilku zmianach nazw (m.in. na Budowlani) oraz nieudanej fuzji z Olimpią w latach 90' drużynę przemianowano na OSP Lechia Gdańsk. Do największych sukcesów zespołu z Trójmiasta należy zdobycie Pucharu Polski w sezonie 1982/83 oraz wywalczenie Superpucharu Polski w 1983 roku. Ośrodek Szkolenia Piłkarskiego może pochwalić się także zajęciem trzeciej lokaty w Ekstraklasie w 1956 roku.
Podopieczni Tomasza Borkowskiego rozgrywają swoje mecze na stadionie przy ulicy Traugutta 29 o pojemności 15.000 miejsc (3.650 siedzących). Jak dotychczas brak tam sztucznego oświetlenia.
Jak wspominał Sławomir Wojciechowski, Lechia zajmuje jak na razie 6 miejsce wśród drugoligowców. W 15 spotkaniach zwyciężyła 7 razy, remisując przy tym 5 meczów. Z boiska schodzili pokonani jedynie 3 razy (po porażkach z Jagiellonią, Górnikiem Polkowice oraz Zawiszą Bydgoszcz). Zespół to mieszanka graczy młodych i doświadczonych – zaprawionych w pierwszoligowych bojach. Od kilkunastu miesięcy bramkarzem numer 1 jest Mateusz Bąk. Mimo iż przytrafiają mu się wpadki (jak np. samobójcza bramka w meczu ze Śląskiem Wrocław) to jednak jest pewnym punktem drużyny.
W linii defensywnej bryluje Mariusz Pawlak (224 spotkania w Ekstraklasie) wspomagany przeważnie przez Pawła Pęczaka (również ponad 150 meczów na pierwszoligowych boiskach), Sebastiana Fechnera (terminował w Wiśle Kraków) oraz Krzysztofa Brede (który wykonuje dla Lechii stałe fragmenty gry). Dżokerem tej formacji może być Karol Piątek – niezwykle ofensywnie usposobiony obrońca, który do Gdańska został oddany przez Cracovię.
Linia środkowa jest również stabilna i doświadczona. Sławomir Wojciechowski (3 mecze i 1 gol dla wielkiego Bayernu Monachium to zawsze coś), Marcin Szulik (mistrz Europy U-16 z 1993 roku) oraz Jacek Manuszewski to trio, które łącznie zagrało 437 spotkań w Ekstraklasie!
Formacja ataku to przede wszystkim Piotr Wiśniewski (sprowadzony z Kaszubii Kościerzyny; nie zagra w piątek z powodu nadmiaru żółtych kartek), który strzelił już w tym sezonie 7 bramek! Wspomagają go (z różnym szczęściem jeśli chodzi o trafianie do siatki) Piotr Cetnarowicz, Paweł Buzała, Krzysztof Rusinek, Marcin Szałęga i Grzegorz Król. Wśród napastników, trener Borkowski ma prawdziwy brylant, który powinien zabłysnąć za kilka lat. To 17-letni Robert Hirsz, którego na testy zapraszało kilka wielkich klubów z Europy, m.in. Glasgow Rangers.
- Jest to chłopak, który powinien gdzieś kiedyś grać, o ile nie pomiesza mu się w głowie. Widać, że na treningach jest spokojny, więc nie powinno być źle - opisuje młodszego kolegę Jacek Manuszewski
Co o najbliższym rywalu sądzą byłe gwiazdy Niebieskich?
- Lechia to niewygodny rywal. Pamiętam jednak, że w ostatnim sezonie wygraliśmy na Cichej 3:0 a dwie bramki uzyskał wtedy Grażvydas Mikulenas. Może nawiąże do tamtego dnia, gdyż ostatnio to u niego ze skutecznością jest na bakier - wspomina Eugeniusz Lerch, członek elitarnego Klubu 100, były napastnik Ruchu Chorzów.
- Porażka z Janikowem to był ostatni dzwonek. Nie wolno nam już tracić głupich punktów. Mecz z Lechią, choć trudny, będzie spotkaniem o 6 punktów! Inne drużyny nie stoją przecież, ale grają i to dobrze, mając chrapkę na to drugie miejsce. Chciałbym, aby powtórzył się wynik z zeszłego sezonu, czyli 3:0, ale jeszcze lepiej od wyniku ucieszyłaby mnie dobra i poukładana gra, futbol na tak, którym poczęstował nas Marek Wleciałowski i jego zespół we wcześniejszych spotkaniach - relacjonuje Waldemar Waleszczyk, Mistrz Polski z Ruchem w 1989 roku.
Wszyscy Ci panowie mają rację. O ile przed tygodniem było ciasno w czołówce, to teraz jest aż za bardzo ciasno. Na czwartym i piątym miejscu czają się zespoły Polonii Bytom (a to niespodzianka!) i Zagłębia Sosnowiec. Obie drużyny są w formie i wystarczy drobne potknięcie "Niebieskich", a zajmą nawet drugą pozycję! Dlatego też na Cichej trzeba będzie zrobić wszystko, aby Lechici nie wywieźli punktów.
W drużynie Ruchu z powodu kontuzji nie zagrają Tomasz Sokołowski i Adrian Sobczyński. W zespole gości, tak jak już wspomnieliśmy, z powodu żółtych kartek pauzować będzie Piotr Wiśniewski.
Ostatnia kolejka, nazwana nawet przez niektóre źródła "kolejką cudów" oraz smutna porażka w Janikowie może obniżyć frekwencję na Cichej. Mamy jednak nadzieję, że w piątek pojawi się duża rzesza ludzi. Będzie to swoisty sprawdzian dla kibiców! Drodzy fani! To ostatni jesienny mecz "Niebieskich" w Chorzowie! Jeśli nic nie stoi Wam na przeszkodzie, przyjdźcie w piątkowy wieczór godnie pożegnać swoich ulubieńców! Udowodnijcie tym samym swoje oddanie dla klubu. W przekroju całej rundy, piłkarze pokazali nam swoją grą, że zasłużyli na pochwały. Mimo ostatniej, dotkliwej porażki... Przyjdźcie wszyscy!
Początek spotkania w piątek o godz. 19:00. Arbitrem głównym będzie Tomasz Witkowski z Warszawy.
Przewidywane składy:
Ruch: Paśnik - Osiński (Myszor), Klaczka, Baran, Makuch - Grzyb, Pulkowski, Bonk, Ćwielong - Łudziński, Misiura.
Lechia: Bąk - Pęczak, Trzebiński, Manuszewski, Kosznik - Piątek, Żuk, Szulik, Kalkowski - Cetnarowicz, Rusinek.
Nasz typ: wygrana Ruchu