"Niebiescy" zmierzą się z Arką na sztucznej nawierzchni Narodowego Stadionu Rugby. Chociaż chorzowianie przez ostatni tydzień trenowali na sztucznych boiskach, to są one całkiem inne niż to, na którym zagrają w sobotę. - To wysoka trawa i ma dużo granulatu. Koledzy, którzy mieli już z nią do czynienia, zachwalają ją - zdradza Rafał Grodzicki.
Plac gry ma także inną wielkość, niż normalne boiska w ekstraklasie. - Murawa jest krótsza o pięć metrów, ale na szerokość jest chyba normalna, więc to nie powinno mieć aż takiego znaczenia. Kiedyś w ogóle była wolna amerykanka. Jedni malowali boiska, jak na Barcelonie, a drudzy je zmniejszali, jak przyjeżdżał dobry przeciwnik. Dzisiaj przynajmniej pod tym względem wszystko jest ujednolicone - zaznacza trener Fornalik.
Kapitan drużyny Grzegorz Baran cieszy się, że już teraz czeka go spotkanie z Arką. - Potem wrócimy na normalne boiska i zapomnimy o tym. Gorzej, gdyby w środku rundy trzeba było się przestawić i jechać tam grać. Po jednym spotkaniu będzie po wszystkim - przyznaje "Owca".
- To boisko ma licencję UEFA, a w Rosji drużyny występują w Lidze Mistrzów na takich murawach. Trzeba po prostu zagrać - mówi na zakończenie "Grodek".
źródło: Niebiescy.pl