Dopiero późnym popołudniem dotarła wczoraj do Chorzowa oficjalna informacja z PZPN, że "Niebiescy" zagrają w sobotę w Gdyni - na sztucznej nawierzchni.
We wtorek, po poniedziałkowej konferencji i prezentacji, niewiele już pozostało z atmosfery święta, głównie za sprawą PZPN. O ile bowiem audyt dokonywany przez piłkarską centralę, warunkujący przyznanie licencji na grę w przyszłym sezonie, był awizowany wcześniej i nie budził zastrzeżeń, o tyle brak na trzy dni przed inauguracją wiosennych zmagań potwierdzonego oficjalnie przez związek miejsca rozegrania meczu z Arką Gdynia budził negatywne emocje. - Nie wiemy, czy zagramy na normalnej trawie we Wronkach, czy w Gdyni, na stadionie do rugby ze sztuczną nawierzchnią - pieklono się w klubie.
Późnym popołudniem w końcu do Chorzowa dotarła informacja, że trzeba jednak jechać nad morze. - Jest to na pewno handicap dla Arki, bo do meczu w Gdyni przygotowywaliśmy się na prawdziwej trawie. I proszę nie traktować tych słów jako usprawiedliwienia. W kontekście wtorkowej informacji, w środę trenować będziemy na sztucznej nawierzchni treningowego boiska Stadionu Śląskiego, a z obiektem Arki zapoznamy się w piątek, na treningu dzień przed meczem - powiedział wczoraj trener Waldemar Fornalik.
źródło: Sport / Niebiescy.pl