O takim wyniku i takiej grze drużyny Ruchu Chorzów chciałoby się jak najszybciej zapomnieć. Beniaminek z Janikowa, pętający się w dole ligowej tabeli rozgromił na własnym stadionie podopiecznych Marka Wleciałowskiego aż 4:0. To wielkie rozczarowanie i zły prognostyk przed zbliżającym się spotkaniem z krakowską Wisłą w ramach Pucharu Polski. Wstyd, panowie - mówili opuszczający stadion kibice Ruchu.
W drużynie chorzowskiego Ruchu nastąpiła jedna korekta w składzie w stosunku do poprzedniego meczu. Na placu gry nie pojawił się środkowy obrońca, Michał Pulkowski, którego pozycję zajął Grzegorz Baran i w ten sposób w obronie znalazło się miejsce dla debiutanta, Ireneusza Adamskiego.
Zespół z Janikowa już od początku spotkania często zapędzał się pod bramkę Jarosława Paśnika. Trzeba przyznać, że takie "wypady" w większości okazywały się bardzo groźne. Zaraz po rozpoczęciu gry Łukasz Kalinowski pognał lewą stroną boiska i "na nos" zagrał do Krzysztofa Kretkowskiego. Ten uderzył jednak zbyt lekko, by z marszu otworzyć wynik meczu. W 7. minucie Kalinowski sam próbował zaskoczyć chorzowskiego golkipera, lecz tym razem futbolówka przeleciała wysoko nad bramką. - Hej, pobudka - pokrzykiwał na swoich kolegów z drużyny Grażvydas Mikulenas, który chwilę później znakomicie obsłużył podaniem Piotra Ćwielonga, jednak ten nie zdołał pokonać znakomicie interweniującego Marcina Ciesielskiego.
Jak się później okazało, była to jedna z dwóch klarownych sytuacji w pierwszej połowie, jakie stworzył sobie Ruch. Tymczasem napór gospodarzy trwał. W 16. minucie spotkania Zbigniew Witkowski przebiegł z piłką przez pół boiska, odnalazł w polu karnym niepilnowanego Rasicia, ten przełożył sobie piłkę z prawej na lewą nogę i technicznym strzałem zmusił do interwencji Jarosława Paśnika. W chorzowskiej szesnastce roiło się od błędów, a grający z polotem gracze Unii świetnie to umieli wykorzystać. Na efekty nie trzeba było dłużej czekać. Dwaj obcokrajowcy: Serb - Rasić i Bułgar - Todorov, wyprowadzili gospodarzy na prowadzenie w 24. minucie. Pierwszy z nich znakomicie dogrywał, drugi idealnie przymierzył głową z 5 metrów. Kilka minut później mogło być już 2:0 dla Unii. Na samotną akcję zdecydował się Witkowski, wieńcząc ją silnym, plasowanym strzałem. Na szczęście dla "Niebieskich", na posterunku był Jarosław Paśnik.
Nie dość, że chorzowianom nic nie wychodziło to w 33. minucie silny ból mięśnia dwugłowego uda odczuł Tomasz Sokołowski. Uraz okazał się na tyle poważny, że musiał on opuścić plac gry. Jego miejsce zajął Grzegorz Domżalski, który tuż przed zejściem piłkarzy na przerwę wdarł się w pole karne miejscowych, ale Ciesielski w porę skrócił kąt i sparował piłkę na rzut rożny.
Bramkarz Ruchu, Jarosław Paśnik, wychodząc na drugą odsłonę meczu najwyraźniej zapomniał o koncentracji. Dość niepozorny strzał Szymona Pawlaka z 26 metrów okazał się... ozdobą meczu. Bramkarz Ruchu nie miał nic do powiedzenia, a w zasadzie zaniemówił, gdy mocno bita piłka znalazła się za jego plecami w siatce. Szybko stracona bramka podłamała zawodników gości. Dość powiedzieć, że Ruch nie był w stanie poważnie zagrozić bramce Ciesielskiego. Nadzieje dawały jedynie strzały Grzegorza Bonka z dystansu, ale samą nadzieją niewiele można zdziałać. "Bonczek" dwa razy chybił celu, natomiast za trzecim razem jego strzał był po prostu za słaby.
W zespole gospodarzy szalał tymczasem Branko Rasić. Jego niekonwencjonalne zagrania wprawiały w zachwyt miejscową publikę i w osłupienie chorzowskich defensorów. To on rozdzielał piłki między Todorova, a Kalinowskiego, a ci kąsali "Niebieską" obronę raz po raz. W 77. minucie nastąpiła mała zamiana ról, bo to tym razem Kalinowski zagrywał piłkę w pole karne, a uderzał Rasić. Efekt tego był taki, że chorzowianie po raz trzeci w tym meczu musieli wyjmować piłkę z własnej siatki.
Wkrótce musieli uczynić to jeszcze raz, bowiem również Kalinowski zamierzał wpisać się na listę strzelców. Udało mu się to w 82. minucie meczu, kiedy to huknął z 10 metrów, po dograniu Nowosielskiego. Ruch leżał na łopatkach, a Kalinowski w trakcie zejścia z boiska otrzymał owacje na stojąco. Chwilę później sędzia gwizdnął po raz ostatni. Zawodnicy Ruchu po takim meczu najlepiej zakopaliby się pod ziemię.
Unia Janikowo 4:0 (1:0) Ruch Chorzów
Strzelcy: Todorov 24', Pawlak 47', Rasic 76', Kalinowski 82'
Żółte kartki: Drajer, Ciesielski Tomasz, Kalinowski, Nowosielski, Warczachowski - Mikulenas, Domżalski, Misiura
Składy:
Unia: Ciesielski M. - Drajer, Ciesielski T., Gaca, Kretkowski (81' Nowosielski) - Todorow, Kalinowski (86' Młodzieniak), Witkowski (73' Mysiak), Pawlak, Warczachowski - Rasić.
Ruch: Paśnik - Osiński, Klaczka, Adamski, Makuch (60' Misiura) - Grzyb, Bonk, Baran, Ćwielong - Sokołowski (34' Domżalski), Mikulenas (87' Misztal).
Sędzia: Bartosz Środecki (Wrocław)
Widzów: 2.500 (w tym około 170 kibiców Ruchu, 60 Elany i kilku kibiców Widzewa)