Sławomir Adamus (trener Stali Stalowa Wola):
- Wynik jak najbardziej odzwierciedla to, co działo się na boisku. "Niebiescy" wygrali zasłużenie to spotkanie. Nas po prostu jeszcze nie stać na 90 minut gry z takim zespołem, jakim jest Ruch Chorzów. Walory techniczne i zgranie poszczególnych formacji przemawiały za tą drużyną i w pełni było to widać na boisku. Chciałem przeprosić kibiców, że może zbytnio się cofnęliśmy, ale na inną grę nie mogliśmy sobie pozwolić. Może gdybyśmy zagrali otwartą piłkę, to przegralibyśmy nawet 5:0.
Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Przystąpiliśmy do tego spotkania z bagażem, który mieliśmy z poprzedniego spotkania. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to bardzo ważna konsekwencja odnośnie tego, co chcemy zrealizować na boisku. Spodziewaliśmy się takiej postawy drużyny z Stalowej Woli. Pomimo zagęszczonego krycia strefowego na połowie drużyny przeciwnej, udało nam się w pierwszej części gry stworzyć kilka sytuacji. Na pewno szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Ale wiem o tym, że ta skuteczność czasem jest uwarunkowana czymś, o czym tak naprawdę nie wiemy. Są sytuacje, które powinny się skończyć bramką, a się nie kończą i właśnie wtedy trzeba wykazać więcej cierpliwości oraz nabrać jeszcze większej determinacji, aby osiągnąć, to co założyliśmy przed meczem. Mimo, iż w naszych szeregach było trochę niedokładności , to drużyna z konsekwencją próbowała realizować to, nad czym pracujemy. Gol Łudzińskiego był ukoronowaniem tych prób. Ważne, że trzy punkty zostały w Chorzowie. Teraz już musimy się skoncentrować na następnym spotkaniu.
Słowa uznania należą się również do kibiców. Po raz kolejny wspierali nasz zespół od pierwszej do ostatniej minuty. Cieszę się z tego bardzo.