Na początku tygodnia należności klubom z tytułu praw do transmisji telewizyjnych przelała Ekstraklasa SA. Tym samym zaległości klubu w stosunku do zawodników sięgają już tylko jednej pensji. Niezapłacone są także nagrody za jesienne występy. - Oczywiście moglibyśmy sprzedać na przykład Maćka Sadloka i wyrównać wszystko, ale jakie korzyści przyniosłoby nam takie osłabienie? Utrzymując zespół (odszedł jedynie Tomasz Brzyski), mamy szanse powalczyć o dobre miejsce na koniec sezonu, a to przecież ma wymierną korzyść ekonomiczną - podkreśla jeden z działaczy "Niebieskich". (Sport / SportSlaski.pl)