Peter Micić nie mógł dojechać na sparing "Niebieskich". 24-letni Słowak miał zastąpić na lewej obronie Tomasza Brzyskiego, ale jego umiejętności nie przekonały trenerów, którzy chcieli go zobaczyć w jeszcze jednym sparingu. Działacze Dukli uznali jednak, że wystarczy tego testowania. - Mecz z udziałem Micicia miał rozwiać nasze wątpliwości. W tej sytuacji trudno myśleć o transferze - komentuje Mirosław Mosór, dyrektor klubu.
To oznacza, że Ruch w dalszym ciągu musi szukać kryjącego obrońcy. - Mamy jednego zawodnika na oku. To nie jest piłkarz do testowania - mówi Mosór, który zaznacza, że nie chodzi o Łukasza Matuszczyka z KSZO. Ten temat też jest już nieaktualny. - Możemy tak potasować składem, że lewy obrońca się znajdzie, ale nie chcemy burzyć układanki, która tak dobrze funkcjonowała jesienią - podkreśla Mosór.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice / Niebiescy.pl