To miała być jedna z najciekawszych transakcji zimowego okienka transferowego. Przez kilka dni ogólnopolskie media zapewniały, że wiosną Andrzej Niedzielan zagra w barwach Polonii Warszawa. Wszystkie szczegóły jego indywidualnego kontraktu były dograne. Negocjacje między stołecznym klubem a Ruchem Chorzów nie zapowiadały się na długie, bowiem scenariusze były tylko dwa - albo piłkarz odejdzie teraz za pokaźną kwotę, albo zrobi to po zakończeniu sezonu za darmo. Tymczasem finał sprawy wprawił działaczy z Konwiktorskiej w osłupienie. "Wtorek" zakomunikował wszem i wobec, że w najbliższym czasie nigdzie się ze Śląska nie rusza.
Takie stanowisko napastnika Ruchu oznaczało kompromitację prezesa stołecznej Polonii, Józefa Wojciechowskiego. Boss "Czarnych koszul" przez kilka dni chełpił się publicznie, że za moment Niedzielan będzie grał u niego. A przekonał go do tego nie byle jaką gażą - 200 tys. euro za sezon. Szumne zapowiedzi spełzły jednak na niczym...
- Nie czujemy się wykiwani - dyplomatycznie oznajmia wiceprezes Polonii, Piotr Ciszewski. - Ale na pewno, delikatnie rzecz ujmując, honorowo Niedzielan się nie zachował. Po kilku dniach negocjacji ustaliłem z jego menedżerem wszystkie warunki kontraktu. Dodam, że warunki niezwykle korzystne dla piłkarza. Poszliśmy na naprawdę duże ustępstwa. Sam zawodnik otwarcie przyznał, że takich pieniędzy nie dostałby w żadnym innym klubie. I nagle dziennikarze mnie informują, że Niedzielan na swoim blogu internetowym oznajmia, iż zostaje w Ruchu. Dopiero potem dzwoni do mnie jego menedżer. Sprawa w zasadzie nie wymaga komentarza. Jeśli zawodnik będzie nadal postępował w ten sposób, czekają go poważne problemy w znalezieniu satysfakcjonującej pracy. Wprawdzie na konferencji prasowej nie wykluczyłem transferu Niedzielana w letnim okienku transferowym, ale powiem szczerze, że w ogóle tego nie widzę. Ta sprawa została zamknięta...
źródło: Sport