Chorzowianie mają za sobą drugi dzień pierwszego w tym roku zgrupowania. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, do zespołu nie dołączył wczoraj napastnik, który miał zostać poddany tygodniowym testom. Do Bielska-Białej dojedzie, ale nikt nie wie kiedy. Jedynym nowym graczem pozostaje zatem 24-letni Peter Miczic. Trenerzy mają na płytach DVD jego występy w drugiej lidze czeskiej, ale należy to traktować wyłącznie jako wstępne rozpoznanie. Przez najbliższe dni słowacki defensor postara się udowodnić, że jest tym człowiekiem, który na lewej obronie zdoła zastąpić kadrowicza Brzyskiego.
A co, jeśli mu się to nie uda? - Dosłownie przed paroma dniami dyskutowałem na ten temat z moimi asystentami - mówi szkoleniowiec Ruchu, Waldemar Fornalik. - Powiedziałem, że chyba trzeba będzie na lewą stronę przesunąć Maćka Sadloka. No i proszę, właśnie na tej pozycji widzieliśmy go w środę w meczu reprezentacji z Tajlandią. Zaczynam się poważnie zastanawiać, czy nie jesteśmy na podsłuchu...
Nietrudno dociec, że dobry humor trenera to także pochodna wczorajszej deklaracji Niedzielana. Między bajki należy włożyć przypuszczenia, że zawodnik od początku prowadził z Polonią tajne pertraktacje. Gra toczyła się w otwarte karty. - O propozycji dla Andrzeja wiedziałem od początku - przekonuje Fornalik. - Złożono mu konkretną ofertę, więc trudno, by się do niej nie odniósł. Cały czas wierzyłem jednak w jego rozsądek. I jak widać, nie pomyliłem się...
źródło: Sport / Niebiescy.pl