Marcin Nowacki będzie najprawdopodobniej kolejnym po Tomaszu Brzyskim zawodnikiem, który opuści Ruch Chorzów. - Chcę jak najszybciej wszystko pozałatwiać i przenieść się do innego klubu - mówi "Mały".
28-letni piłkarz wrócił w niedzielę z Grecji, gdzie starał się o angaż w drugoligowym Ethnikosie. Po kilku dniach okazało się jednak, że doszło do pomyłki... - Pojechałem tam, by przejść testy medyczne i podpisać kontrakt. Po dwóch treningach porozmawiałem z trenerem i dowiedziałem się, że poszukują defensywnego pomocnika, a nie ofensywnego... Niepotrzebnie więc tam poleciałem. Wprawdzie szkoleniowiec polecił mnie do innego klubu, ale temat grecki wydaje się dla mnie zamknięty - irytuje się Nowacki, który zapewnia, że odnalazłby się w tamtejszej piłce.
- Na treningach nie ustępowałem umiejętnościami greckim zawodnikom. Grają bardzo techniczną piłkę i niektóre nasze kluby mogłyby się od nich wiele nauczyć. Jeżeli potrzebowaliby tam ofensywnego pomocnika, to myślę, że zostałbym - dodaje.
Po powrocie do Polski "Mały" nie dołączył do zespołu Ruchu, który przebywa na obozie w Bielsku-Białej, tylko rozpoczął treningi z Młodą Ekstraklasą. - Nie brałem tego nawet pod uwagę. Temat pierwszej drużyny jest już skończony. Przed wyjazdem do Grecji dyrektor Mosór uprzedził mnie, że jeśli będzie się tam wszystko przedłużać, to będę trenował z Młodą. Liczyłem się z tym, bo już od jakiegoś czasu byłem daleko od meczowej osiemnastki. Wiedziałem więc, że nie pojadę na obóz - przyznaje wychowanek BTP Brzeg.
Nowacki ma aktualnie tylko jedną ofertę - z pierwszoligowej Wisły Płock. - Mam jeszcze roczną umowę z chorzowskim klubem i mógłbym po prostu trenować spokojnie z Młodą Ekstraklasą. Mam jednak ambicje i chciałbym regularnie grać, nawet w pierwszej lidze. Propozycja od Wisły jest konkretna, a wiem też, że klub z Płocka jest poukładany. Muszę porozmawiać z dyrektorem Mosórem i podjąć w tej sprawie decyzję. Ruch na pewno nie chce mnie trzymać na siłę, tylko umożliwić mi dalszy rozwój. Chcę jak najszybciej wszystko pozałatwiać i przenieść się do innego klubu, bo zespoły niedługo będą powoli zamykać swoje kadry - informuje.
Płocczanie musieliby zapłacić Ruchowi całkiem sporą sumę, by Marcin Nowacki stał się ich piłkarzem. Być może "Niebiescy" obniżą jednak swoje wymagania. - W kontrakcie mam zapisaną kwotę odstępnego w wysokości 500 tysięcy złotych i to od chorzowskich działaczy będzie zależało, w jaki sposób dogadają się z Wisłą - zaznacza na koniec.
źródło: Niebiescy.pl
fot. D. Markysz