Kilka dni temu swoje 80 urodziny obchodził doktor Jerzy Wielkoszyński, który współpracuje z Ruchem od blisko 25 lat! Fizjolog, który jest współtwórcą sukcesów wielu sportowców, zarówno w dyscyplinach indywidualnych, jak i zespołowych, także w rundzie jesiennej pomagał zawodnikom "Niebieskich".
- Często do mnie przyjeżdżał Andrzej Niedzielan. Jest szybki i wydolny zarazem, co się rzadko zdarza. Gdyby pod koniec rundy nie był chory, to Ruch miałby o kilka punktów więcej. W takiej poukładanej, ale wąskiej kadrowo drużynie brak jednego, najmniejszego ogniwa - a Niedzielan nie był przecież najmniejszym - powoduje dziurę, której nie ma jak załatać. Wystarczyła jedna rozmowa, byśmy się zrozumieli. No i konieczna była aprobata Waldemara Fornalika. Muszę się zorientować, co sobą reprezentuje piłkarz - mogę przecież trafić na "geniusza", który nic nie rozumie. Jak ja widzę, że po dziesięciu minutach jednemu oczka uciekają, bo nie wie, o czym mówię, a drugi mi zasypia - to nie widzę dalszej współpracy - mówi Jerzy Wielkoszyński.
Doktor tłumaczy, skąd tak dobra postawa chorzowian jesienią. - Mówi się, że Ruch to dobra drużyna. Ale jaka to drużyna w porównaniu z Wisłą? Wisła może by chciała teraz z Chorzowa ze dwóch, trzech zawodników. Ale rok temu żadnego nie chciała! A oni przecież w rok nie nauczyli się tak dobrze grać. Ruch ma u mnie cały segregator rocznych badań. Dziennikarz operuje schematami, które kaleczą wyobraźnię. Jak usłyszy krzyk w szatni, to pisze o "męskiej rozmowie". Albo że zespół przegrał, bo piłkarzom się nie chciało, albo nie mieli motywacji. To są bzdury! Przecież ktoś tych piłkarzy przygotował, a oni grają tak, jak zostali przygotowani. W Ruchu pracowała na to cała grupa szkoleniowa z trenerem Fornalikiem, jego bratem Tomaszem, Ryszardem Kołodziejczykiem i Leszkiem Dyją.
Z okazji urodzin Redakcja Niebiescy.pl pragnie złożyć spóźnione życzenia: zdrowia, szczęścia, spełnienia, satysfakcji z pracy oraz wielu sukcesów z drużyną "Niebieskich".
źródło: Sport / Niebiescy.pl