Grażvydas Mikulenas (napastnik Ruchu):
- Nie pamiętam takiego meczu, w którym byłem tak nieskuteczny jak dzisiaj. Nie wchodziło nic... Albo bramkarz, albo poprzeczka, albo ja się myliłem. Chyba zacznę być przesądny. Do tej pory nigdy nie brałem pod uwagę, że jest piątek trzynastego. "Jaga" też grała dzisiaj, dlatego nie możemy tego zwalać na ten dzień. Bardzo boli nas ta porażka, bo byliśmy zdecydowanie lepsi. Życie toczy się dalej. Przed nami jest jeszcze cała runda, ale najważniejszy jest następny mecz. Nie jesteśmy takim zespołem, że po jednej porażce się załamujemy. Mamy określony cel i dążymy do niego. Chciałbym podziękować kibicom za doping od pierwszej do ostatniej minuty oraz za zachowanie po meczu. Za to, że są z nami na dobre i na złe.
Marcin Kośmicki (obrońca Jagiellonii):
- Zwycięstwo z takim zespołem, jakim jest Ruch na pewno musi cieszyć. Chorzowianie w drugiej połowie zmusili nas do głębokiej defensywy, ale dzięki żelaznej konsekwencji odnieśliśmy bardzo cenne zwycięstwo. Przed tym meczem byliśmy trochę w kryzysie, ale teraz znów wracamy do gry i na pewno nie odpuścimy. Ruchowi też życzę jak najlepiej. Jest to wspaniały zespół, mają wspaniałą publiczność. Miło było tu przyjechać. Czerwona kartka wynikała z dużej zadziorności i waleczności.