Trzynastego, wszystko zdarzyć się może! W piątek, trzynastego października "Niebiescy" doznali goryczy porażki na własnym obiekcie po raz pierwszy od pamiętnej klęski ze Śląskiem Wrocław 22 kwietnia 2006 roku. Tym sposobem chorzowianie zakończyli swoją passę sześciu ligowych zwycięstw pod rząd i dziesięciu nie przegranych meczów na własnym obiekcie.
Trybuny stadionu przy ul. Cichej zapełniły się już na kilka minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wspaniała oprawa, przygotowana przez grupę grupę Nucleo Ultra, miała uświetnić kolejne zwycięstwo podopiecznych Marka Wleciałowskiego. Początek meczu był bardzo obiecujący, bo od pierwszej minuty fani oglądali spotkanie na dość wysokim poziomie. Ruch prowadził ataki na bramkę Jagiellonii, jednak albo obrońcy, albo rozgrywający bardzo dobry mecz bramkarz białostoczan, Banaszyński w porę zażegnywali niebezpieczeństwa.
Pomimo ataków z jednej i drugiej strony, najlepszą okazję mieli gracze Ruchu a konkretnie Mikulenas, który po dośrodkowaniu w pole karne głową uderzył piłkę w poprzeczkę! Jednak to był dopiero początek nieskutecznych zagrań Mikulenasa... W 24. minucie gry powinno być 1:0 dla Ruchu. Po rzucie wolnym dla Jagi, Wolański pada przed naszym polem karnym, jednak sędzia nie odgwizduje faulu. Kontra i szybka wymiana piłek między Mikulenasem a Grzybem, "Miki" wychodzi na czystą pozycję i z 6 metrów strzela ponad poprzeczką! Jęk zawodu na trybunach… Wszystkie akcje Jagiellonii były zatrzymywane przez naszych graczy, którzy grali skutecznie w defensywie, jednak tylko do 38. minuty. W środku pola Dzienis przejmuje piłkę i zagrywa do Sobocińskiego, który sam na sam z Nowakiem nie daje mu żadnych szans. 0:1 w Chorzowie. Do końca pierwszej połowy na bramkę "Jagi" strzelał jeszcze Łudziński, ale nieskutecznie. Gra w pierwszej połowie nie odzwierciedlała wyniku.
W przerwie meczu Łudziński zostaje zastąpiony przez Ćwielonga. Ruch ponownie rozpoczął od ataków, jednak ponownie Mikulenas okazywał się nieskuteczny i skutecznie bronił Banaszyński. W 54. minucie gry nastąpiła szybka akcja Ruchu, dogranie Sokołowskiego do Grzyba, którego strzał jest minimalnie niecelny. Jagiellonia ograniczała się do wybijania piłek ze swojej połowy, czym zażegnywała niebezpieczeństwo pod swoją bramką. W międzyczasie Trzeciakiewicz zmienił Nawotczyńskiego. "Jaga" została zamknięta na własnej połowie boiska, jednak grała skutecznie w defensywie. W 77. minucie Misiura zmienia Grzyba. Do końca meczu Ruch wściekle atakuje bramkę rywala, jednak strzał Ćwielonga mija słupek o kilka centymetrów. W 90. minucie do szatni zostaje odesłany były gracz Ruchu Kośmicki, który otrzymał czerwoną kartkę. Piątek 13 okazał się pechowy dla Ruchu, który jednak przegrał ten mecz niezasłużenie, gdyż był drużyną dużo lepszą na boisku od Jagiellonii i stwarzał wiele więcej sytuacji podbramkowych. Jednak w najważniejszej statystyce pomeczowej widniał wynik niekorzystny dla chorzowian…
Ruch Chorzów 0:1 (0:1) Jagiellonia Białystok
Strzelcy: Sobociński 38'
Żółte kartki: Kośmicki, Banaszyński, Wolański, Dzienis, Wincel, Napierała
Czerwona kartka: Kośmicki 90' (za drugą żółtą)
Składy:
Ruch: Nowak - Osiński, Baran, Klaczka, Makuch - Sokołowski, Pulkowski, Bonk, Grzyb (78' Misiura) - Łudziński (46' Ćwielong), Mikulenas.
Jagiellonia: Banaszyński - Wincel, Nawotczyński (68' Trzeciakiewicz), Napierała, Dzienis - Kośmicki, Sobolewski, Chańko, Markiewicz - Wolański, Sobociński.
Sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom)
Widzów: 7.500 (ilość sprzedanych biletów, w tym około 40 kibiców Jagiellonii)