Dokładnie o godz. 14:10 z warszawskiego Okęcia odleci samolot z reprezentacją Polski, która udaje się na turniej o Puchar Króla. Na pokładzie znajdą się dwaj zawodnicy Ruchu Chorzów, Tomasz Brzyski i Maciej Sadlok. - To pierwsza moja tak daleka wyprawa i od razu powiem, że boję się latać, więc ze strachem myślę o czekającej nas podróży - mówi "Sadloczek", który wspólnie z "Brzytwą" już o godz. 11 ma się stawić na zbiórce polskiej kadry.
Sadlok ma już za sobą dwa mecze z orłem na piersi, ale dla Brzyskiego będzie to całkowity debiut. - Jesienią miałem okazję przekonać się, jak pracuje się z trenerem Smudą i na pewno na początku pomogę Tomkowi. Zresztą jeszcze przed wyjazdem z Chorzowa obaj ćwiczyliśmy indywidualnie na siłowni, aby na zgrupowaniu pokazać się z jak najlepszej strony - przyznaje 21-letni defensor. - Cieszę się, że będę mógł zdobyć kolejne międzynarodowe doświadczenia. Reprezentowanie barw narodowych to zawsze dla mnie bardzo duże przeżycie. Mam nadzieję, że w Tajlandii wypadnę równie dobrze jak w listopadowych meczach z Rumunią i Kanadą - dodaje.
Obaj piłkarze wrócą do Polski dopiero 25 stycznia, kiedy Ruch Chorzów będzie akurat kończył zgrupowanie w Bielsku-Białej. - Przed dwoma laty po trzech dniach treningów w klubie wyjechałem z kadrą U-19 do Kataru, a później w lidze spisywałem się całkiem nieźle. Mam nadzieję, że teraz też egzotyczny wyjazd mi nie zaszkodzi. Co prawda na pewno będziemy w Azji trenować nieco inaczej niż koledzy w kraju, ale też nikt w kadrze nie będzie się tam obijał - zapewnia Maciej Sadlok.
źródło: Niebiescy.pl / POLSKA Dziennik Zachodni